Pies czyli kot
Nieuleczalni
Utkana z kwiatów tęcza od czasu do czasu zdobi warszawski plac Zbawiciela. Właściwie lepiej napisać od pożaru do pożaru.

I teraz po raz szósty została spalona. Tym razem tylko częściowo, bo personel okolicznych restauracji wybiegł w porę z gaśnicami. Na szczęście strażnicy miejscy, widząc pożar, natychmiast się schowali do służbowego samochodu i w tłumieniu ognia w ogóle nie przeszkadzali. Nie utrudniali społecznej akcji, dlaczego więc zostali natychmiast wyrzuceni z pracy? Przecież to bez sensu. Nie mogli przecież ośmieszać mundurów, bo w samochodzie mieli tylko małą gaśniczkę z pianą. Poza tym ci młodzi ludzie być może po raz pierwszy w życiu zobaczyli pożar w środku wielkiego miasta i chcieli sobie na niego spokojnie popatrzeć, żeby później mieć o czym opowiadać wnukom. A tu ich z pracy na bruk.

Aż tu nagle się dowiaduję, że powstał portal „katolickich lekarzy, którzy posiadają sumienie” – patronuje mu oczywiście prof. Bogdan Chazan. Może przecież tak być, że warszawscy strażnicy należą do tych samych katolików „posiadających sumienie”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj