szukaj
Żakowski: Z Ewą Kopacz nie ma żartów. Jak chwyci, nie odpuści
Żelazna Ewa
Jeśli ktoś się łudzi, że spod twardej ręki Tuska przeskoczy teraz w delikatne rączki Pani Ewy, to bardzo się rozczaruje. Radzę zapytać jej zastępców z ministerstwa zdrowia.
Z Ewą Kopacz nie ma żartów
Ewa Kopacz/Facebook

Z Ewą Kopacz nie ma żartów

Donald Tusk dokonał wyboru. Zarząd PO poparł go jednogłośnie. Prezydent tę decyzję przełknie. PSL nie będzie robił problemów. Sejmowa większość zapewne się znajdzie. Nawet jej najtwardsi przeciwnicy w PO nie będą ryzykowali dąsów na rok przed układaniem list wyborczych. Można więc z 99-procentową pewnością powiedzieć, że Ewa Kopacz będzie drugą kobietą na fotelu szefa polskiego rządu.

Znów – podobnie jak Hanna Suchocka – zasiądzie w nim osoba, która do tego urzędu nie aspirowała, nie zabiegała o niego i chyba nawet o nim nie myślała, w odróżnieniu od przynajmniej kilku jej obecnych i byłych partyjnych kolegów. Nikt jednak nie powinien liczyć, że będzie się uważała za sezonowego premiera wybranego na chwilę, by zapełnić jakąś lukę w politycznym kalendarzu. Znamy Ewę Kopacz wystarczająco długo, by wiedzieć, że wszystko, co robi, robi ze śmiertelną powagą i uporem – czego brakuje większości polityków. To ma swoje dobre i złe strony, ale po prostu tak jest. Jeśli ktoś się łudzi, że spod twardej ręki Tuska przeskoczy teraz w delikatne rączki Pani Ewy, to bardzo się rozczaruje. Radzę zapytać jej zastępców z ministerstwa zdrowia.

Z Ewą Kopacz nie ma żartów. Jak chwyci, to nie odpuści.

W trudnych czasach, które nas zdaje się czekają, taki upór ma swoje dobre strony. Ale ma też złe. Bo nowa premier, kiedy się do czegoś przywiąże, nie jest specjalnie wrażliwa na przeciwne jej pomysłom głosy i argumenty. Jako minister dała temu wyraz, przepychając kolanem swoje projekty reform, które niekoniecznie okazały się dobre. Na przykład w sprawie komercjalizacji szpitali i finansowej odpowiedzialności lekarzy za błędy na receptach. Obecny premier wykazywał więcej elastyczności i większą skłonność do zmieniania opinii pod wpływem rzeczywistości i nowych argumentów. Upór może być największą słabością nowej szefowej Platformy i rządu, choć czasem się jej przydawał, np. gdy odmówiła zakupu szczepionek na ptasią grypę.

Nie rządzenie państwem będzie jednak najważniejszym zadaniem Ewy Kopacz, lecz sklejenie partii, zmobilizowanie jej do solidarnego wysiłku i wygranie wyborów. Najpierw samorządowych, a potem prezydenckich i parlamentarnych. To jest najtrudniejsze zadanie. Nic nie wiemy o zdolności przyszłej pani premier do mobilizowania kolegów i elektoratu, do uwodzenia wyborców, do budzeniu entuzjazmu wśród partyjnych działaczy. Dotychczas nie porywała tłumów. Może teraz taki talent nam zademonstruje. Jeśli nie, to PO będzie miała duży kłopot.

Ale jest też możliwe, że działacze, którzy poczują, iż nie mogą już liczyć na kolejny cud Tuska, ze strachu przed katastrofą wezmą się do roboty. Tego pewnie gnuśniejącej po siedmiu latach władzy Platformie najbardziej potrzeba.

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj