Ruchy LGBT nie wybaczą porzucenia sprawy związków partnerskich
Jesteście winni, blokujecie zmiany społeczne – piszą w liście otwartym do polskich posłów.
Guillaume Paumier/Flickr CC by 2.0

26 maja Sejm zadecydował, że prace nad projektem (albo projektami) ustawy o związkach partnerskich wznowi w kolejnej kadencji. Przeciwko włączeniu do porządku obrad pierwszego czytania projektu przygotowanego przed dwoma laty przez SLD opowiedziało się wówczas 215 posłów.

Ewa Kopacz wyraziła „ubolewanie”, zapewniając jednocześnie, że Platforma przygotuje własną propozycję – nad problemem pochyli się jednak ponownie dopiero w kolejnej kadencji.

Przedstawiciele polskich ruchów LGBT nie chcą dłużej czekać – bo choć ustawa leży nie tylko w ich interesie (dotyczy w tym samym stopniu osób heteroseksualnych), to prace nad nią trwają od lat, a rząd zdążył odrzucić w międzyczasie kilka projektów (złożonych i przez SLD, i przez Twój Ruch, i te proponowane przez Artura Dunina z PO).

Działacze LGBT, wsparci przez polskie ruchy równościowe, w odpowiedzi na decyzje rządu i odwlekanie prac wystosowali do posłów list otwarty tej treści:

„Szanowny Panie Pośle, Szanowna Pani Posłanko,

Organizacje pozarządowe oraz obywatele i obywatelki Polski, wyborcy, pisali do Was już wiele listów. Większość z prośbami: o skierowanie jednego z projektów ustawy o związkach partnerskich do prac w komisjach lub nawet o dopuszczenie do pierwszego czytania. Te prośby dotyczyły gotowości na dyskusję i na pracę, otwartości na potrzeby milionów obywateli i obywatelek oraz ich rodzin. Te prośby zostały wielokrotnie zignorowane.

Dziś, kilka dni po odrzuceniu wniosku o ujęcie w porządku obrad Sejmu ustawy o związkach partnerskich, niżej podpisani wyrażamy oburzenie i zniesmaczenie Waszą postawą. Państwa postawa, odrzucająca dyskusję o związkach partnerskich, nie jest dbałością o dobro obywateli czy poszanowaniem tradycji. To zwykła zaściankowość, egoizm i kłamstwo, którym karmicie opinię publiczną i własne sumienia. Miłość i tworzenie rodzin mieści się w granicach polskiej tradycji, katolickich wartości i konstytucji, na które często się powołujecie.

Oddanie i odpowiedzialność za siebie wzajemnie mieści się w granicach polskiej tradycji, katolickich wartości i konstytucji. To, że dwoje ludzi, niezależnie od płci, chce przed rodzicami, rodziną, bliskimi, przyjaciółmi i świadkami przysiąc sobie w urzędzie stanu cywilnego, że będą ze sobą aż do śmierci, również mieści się w granicach polskiej tradycji, katolickich wartości i konstytucji. To, co robicie, głosując raz za razem przeciw związkom partnerskim, to nie obrona czegokolwiek, ale odmawianie ludziom ich godności, szczęścia i podstawowych praw człowieka.

Gdyby symboliczne zawarcie związku rozpoznawanego przed państwem polskim nie miało znaczenia, heteroseksualni obywatele i obywatelki tego kraju nie braliby ślubów, a żyliby „na kocią łapę”. Tej właśnie symboliki, tego uznania, tej godności, odmawiacie ludziom. Osobom, które jak pozostałe płacą podatki, są pełnoprawnymi obywatelami i obywatelkami Polski, a borykają się na co dzień z wieloma problemami wynikającymi z braku uregulowań – choćby możliwości pochowania partnera, decydowania o jego leczeniu w przypadku nieszczęścia, niemożności zaliczenia do pierwszej grupy spadkowej w przypadku dziedziczenia majątku, który często jest wypracowany wspólnie przez wiele lat pożycia.

Platforma Obywatelska, a nie tylko sam Bronisław Komorowski, przegrała wybory prezydenckie. I wcale nie dlatego, że Polska doświadcza nostalgii i sentymentu za IV RP i systemem, który ona reprezentowała. Winni jesteście Wy, którzy blokujecie zmiany społeczne. To na Was obywatele i obywatelki nie mogą liczyć. Liczyli przez ostatnie osiem lat i pięć głosowań, że którakolwiek z proponowanych ustaw skierowana zostanie choćby do prac w komisjach. Przeliczyli się i nasłuchali obietnic posłów i posłanek, premiera i rzeczniczki rządu. Mają dość.

Niech to będzie dla Was przestroga przed jesiennymi wyborami. Tak jak kandydaci na prezydenta i Wy będziecie pytani o związki partnerskie. Zostało Wam zaledwie kilka miesięcy, żeby wykazać się otwartością, jeśli chcecie służyć jeszcze jedną kadencję. My, organizacje pozarządowe, będziemy wypełniać nasze obowiązki – przyglądać się Wam bacznie i rozliczać.

I możecie liczyć na to, że my, osoby, które reprezentujemy, ich rodziny i heteroseksualni przyjaciele i przyjaciółki oraz heteroseksualni sojusznicy i sojuszniczki, usłyszą nasz głos i wezmą go mocno pod uwagę, stawiając krzyżyk na kartach do głosowania. I sami ten głos zabiorą – wszędzie, gdzie się pokażecie i w każdych mediach, które tematem wyborów się zajmą”.

List podpisały polskie organizacje LGBT i te działające na rzecz równości płci: Kampania Przeciw Homofobii, LGBT Business Forum, Fundacja Anka Zet Studio, Feminoteka, Stowarzyszenie Inicjatyw Kobiecych, Porozumienie Kobiet 8 Marca, Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK, Fundacja Replika, Wolontariat Równości, Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich, Fundacja MaMa, Fabryka Równości, Codziennik Feministyczny, Portal Homoseksualizm.org.pl, Fundacja Trans-Fuzja, Stowarzyszenie Pracownika Różnorodności, Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT Tolerado, Stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Oświatowa oraz
Lambda Warszawa.

Czytaj także: 
 Gdzie małżeństwa homoseksualne są legalne
Samopoczucie gejów w różnych miejscach świata
– Związki partnerskie? Nie w tej kadencji

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj