Zawsze, kiedy dochodzi do władzy PiS, odkrywamy, że demokracja to nie tylko wolne wybory. To cały złożony system zależności, procedur, wzajemnej kontroli instytucji, niezależnych sądów itp. – wszystko po to, aby rządzący nie czuli się jedynowładcami państwa i obywateli, aby zostały zachowane gwarancje wolności.
Kiedy władza zaczyna wykręcać te bezpieczniki, to chociaż pochodzi z demokratycznego wyboru, niewiele się w istocie różni od monopartii w opresyjnym systemie. Łamie spisane i niespisane umowy, nagina prawo, obejmuje swoimi wpływami wszystkie dziedziny życia, zmniejsza pole swobodnego wyboru. Jak się zatem bronić przed demokratycznie wybraną władzą?
To paradoksalne pytanie zadaje i próbuje na nie odpowiedzieć Jacek Żakowski w najnowszym wydaniu POLITYKI – temu właśnie tematowi poświęciliśmy okładkę numeru. Autor zastanawia się, jaka obywatelska aktywność jest najbardziej skuteczna i moralnie pożądana w starciu z siłą polityczną, która nie respektuje choćby trójpodziału władzy i niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Co robić, jak się zachować, jakie działania mają sens – zachęcam do przeczytania bardzo interesującego artykułu naszego publicysty. A w istotnym uzupełnieniu – Łukasz Wójcik pisze o tym, czy Unia Europejska może powstrzymać PiS przed co bardziej niedemokratycznymi posunięciami.