Macierewicz wbrew powstańcom przeforsował apel smoleński. To cyniczne kupczenie pamięcią
Macierewicz nade wszystko
Fiksacje i buta – albo raczej cynizm i buta – Antoniego Macierewicza okazują się w dzisiejszej Polsce ważniejsze od szacunku dla zmarłych i historycznej prawdy. A także od poczucia rozsądku i przyzwoitości.
MON/Flickr CC by 2.0

Przypomnijmy: Macierewicz wymyślił – a potem jako szef ministerstwa obrony wydał stosowne polecenie – by na każdej uroczystości z udziałem honorowej asysty wojska odczytana była… lista ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 r.

Przed obchodami rocznicy Czerwca ’56 sprzeciwiły się temu władze Poznania i część uczestników tamtych wydarzeń. Przekonywały, że łączenie tych tragedii jest niestosowne. Wobec uporu MON prezydent miasta ogłosił nawet, że rezygnuje z asysty wojskowej podczas uroczystości. Nie pomogło. Macierewicz jednak postawił na swoim. Ledwie połowa apelu jest poświęcona ofiarom Czerwca '56, nawet nie wymieniono wszystkich nazwisk poległych, a drugą połowę poświęca się osobom, które owszem, zginęły tragicznie, ale w wypadku lotniczym w Smoleńsku komentowali potem włodarze Poznania.

Potem już poszło – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Na przykład w Opolu apel smoleński odczytano m.in. podczas uroczystości poświęconych Rodłakom, powstańcom śląskim czy rocznicy rzezi wołyńskiej, w których brało udział wojsko.

Teraz przyszła pora na rocznicę powstania warszawskiego. Znowu: wbrew sprzeciwom wielu powstańców Macierewicz przeforsował – de facto ich szantażując i wykorzystując do tego obawę przed żenującym skandalem – wplecenie w historyczne uroczystości wyłącznie politycznego przecież wątku katastrofy smoleńskiej w postaci zastąpienia tradycyjnego apelu poległych „apelem pamięci”.

W efekcie podczas nadchodzących obchodów upamiętniających zryw 1944 roku – a więc śmierć tysięcy powstańców i cywili oraz zagładę miasta – wspomniany zostanie także Lech Kaczyński.

Skali absurdu komentować nie sposób.

Wszelako, last but not least, warto pamiętać, że w tym cynicznym kupczeniu pamięcią zmarłych i narodową historią Macierewicza wspierają choćby premier Szydło czy minister kultury Gliński. Nie protestują też jakoś prezydent Duda czy prezes Kaczyński.

PS Ciekawe skądinąd, czy Antoni Macierewicz będzie się też upierał, by apel smoleński odczytać także podczas, na przykład, rocznicy powstania w getcie warszawskim?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj