Niespełnione marzenia, czyli jak zmieniało się nasze społeczeństwo
Dzieje trzech życzeń
Przed ćwierć wiekiem wyobrażaliśmy sobie polskie społeczeństwo przyszłości jako rozumne, wykształcone, otwarte, tolerancyjne, głęboko demokratyczne. Mrzonki?
Mirosław Gryń/Polityka

Mieliśmy marzenie, a właściwie trzy. Sensem polskiej transformacji była zmiana ustroju na demokratyczny i gospodarki na logiczną, ale też przebudowa społeczeństwa. Politycy (i to niezależnie od ideowych opcji), a zwłaszcza badacze społeczni przez lata wydawali się zgodni, że ta wielka odmiana wręcz sama się dokona, skoro będzie rósł poziom wykształcenia Polaków, a jednocześnie w ogromnej liczbie ruszą oni w świat (jako pracownicy, turyści, studenci) i go podpatrzą. Po dekadzie doszła nadzieja, że wesprze tę przemianę internet, który zejdzie pod strzechy i uczyni wszystkich bez wyjątku uczestnikami wymiany informacji, myśli i poglądów. Tak wyglądała również esencja wielkiego europejskiego projektu – spełnienie tych trzech warunków, jak wierzono, powinno zaszczepić, zwłaszcza młode pokolenia, na wirusy autorytaryzmów i nacjonalizmów, etnicznych i religijnych nienawiści.

Co się zatem stało, że dziś budzimy się w rzeczywistości jak z dowcipu o złośliwej złotej rybce? Co prawda wszystkie trzy życzenia spełniła, ale jakoś na opak, bo bynajmniej nie wynikły z tego szczęśliwość i spokój po wsze czasy. Zwłaszcza młodzież sprawia wrażenie coraz bardziej zamykającej się na świat. Poparcie dla działań Obozu Narodowo-Radykalnego czy Młodzieży Wszechpolskiej deklaruje 17 proc. Polaków, a jeśli wziąć pod uwagę tych w wieku 18–24 lata, to aż 38 proc. Niechęć do przyjmowania uchodźców w Polsce częściej wyrażają osoby od 18. do 34. roku życia – podkreśla w kolejnych, tegorocznych raportach CBOS. 

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj