Tydzień w polityce
Czy warto czekać na polskiego Macrona?
Obrona konstytucji, wolności obywatelskich i miejsca Polski w UE – to stawka, o którą walczymy. Ważniejsza niż szukanie na siłę nowego narodowego przywódcy.

Sezon ogórkowy w polskiej polityce trwał w tym roku wyjątkowo krótko. Zaczął się pod koniec lipca, gdy opadło społeczne napięcie po decyzji prezydenta Dudy o zawetowaniu dwóch ustaw podporządkowujących partii rządzącej władzę sądowniczą. Skończył się, gdy dowiedzieliśmy się, że prezydent wreszcie odmówił żyrowania poczynań Antoniego Macierewicza dewastujących obronę narodową. Tak należy interpretować decyzję prezydenta Dudy o odwołaniu nominacji generalskich w dniu Święta Wojska Polskiego.

Podczas krótkiego politycznego intermedium głośniej zabrzmiały publicystyczne głosy wyrażające nadzieję na pojawienie się męża opatrznościowego, który poprowadzi niechętną PiS część społeczeństwa do zwycięskiej ofensywy. Tęsknota za liderem tej Polski, która nie akceptuje wizji politycznej Jarosława Kaczyńskiego, nie jest nowa. Co najmniej od początku roku pojawiały się opinie, że liderzy partii opozycyjnych nie mają wystarczającego formatu politycznego, aby nawiązać prawdziwą rywalizację z przywódcą PiS.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną