***
Artykuł powstał we współpracy z serwisem jazzarium.pl >>
***
Ambrose Akinmusire - 2 lata temu niemal nikt poza grupą jego krewnych i znajomych nie wiedział jak wymówic jego nazwisko (czyt. Akin-mu-ser-i). Dziś, gdy jego album “When the heart emerges glistening” uznany został za jedną z najważniejszych jazzowych płyt roku 2011, wszyscy czekają na jego kolejny krok. 14 lipca podczas festiwalu Warsaw Summer Jazz Days, usłyszeć będziemy mogli w jakim zmierza kierunku.
Od dawna Akinmusire miał szczęście do ludzi. Zespół z którym gra do dziś, i który usłyszymy w Soho Factory, zawiązał się gdy panowie byli jeszcze nastolatkami. Jeszcze gdy grał w licealnej orkiestrze w Oakland w Kaliforni, usłyszał Ambrose’a Steve Coleman i zaproponował mu dołączenie do europejskiej trasy z jego zespołem Five Elements. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek muzycznej drogi dla zdolnego 19latka?
Kiedy jechali razem pociągiem przez Niemcy Coleman zapytał: jaką masz koncepcję? Zdziwiony Ambrose zaczął nieco się plątać: jestem młody, na razie szukam, obserwuję...
- Nie - odpowiedział saksofonista - Musisz mieć koncepcję. Wszystko to, czego nie kochasz, musisz pozbyć się tego ze swojej gry.
Te specyficzną lekcję Akinmusire postanowił wziąć sobie do serca. Gdy wrócił do szkoły trafił pod opiekę wielkiego mistrza trąbki - Terence’a Blancharda. Na zajęcia uczęszczał także do gigantów takich jak Wayne Shorter czy Herbie Hancock. Jak wspomina Ambrose, wszyscy oni utwierdzali go w przekonaniu, że najcenniejsze są własne historie, doświadczenia i osobiste przekonania, opowiedziane swoim szczerym głosem.