Serial polityczny „House of Cards” jest popularny nawet w krajach, którym Netflix nie proponuje swoich usług. Być może tak należałoby tłumaczyć rekord, jaki właśnie odnotowano – trzeci sezon pobrano w całości dokładnie 681 889 razy. Przy okazji drugiej serii wynik był dwukrotnie niższy (320 927 unikalnych pobrań). Podkreślmy, że mowa tylko o pierwszej dobie po premierze.
I Polska miała w tym swój udział. Znalazła się w pierwszej dziesiątce krajów, których mieszkańcy pobierają na potęgę:
Wysokie miejsce Stanów Zjednoczonych może dziwić – Netflix i media strumieniowe są w Ameryce bardzo popularne. I zupełnie legalne. Warstwa fabularna serialu – opowieść o bezwzględnym przywódcy USA Franku Underwoodzie – też głównie do Ameryki się odnosi.
W krajach, które nas w niniejszym zestawieniu wyprzedzają (jesteśmy piąci), usługi platformy Netflix nie są jeszcze dostępne (wyłączając Stany Zjednoczone). Poza Australią – ta dołączy do grona wybrańców już w marcu.
Platforma Netflix niezmiennie się rozwija i planuje ekspansję na znacznie większą skalę – zapowiada, że do 2017 r. będzie dostępna już w 200 krajach świata. Zresztą nie bezwarunkowo – w przypadku Chin założyciele platformy chcą mieć pewność, że nie będą kontrolowani przez władzę.
Przypomnijmy: Netflix jest dostępny w obydwu Amerykach i w kilku miejscach w Europie: we Francji, w Niemczech, Szwajcarii, Luksemburgu, Austrii, Irlandii, Norwegii, Holandii, Finlandii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz w Danii.
Wypada odnotować, że nawet jeśli Netflix nie zdołał dotrzeć z usługami do danego państwa – rodzime platformy wykupują licencje i udostępniają wszystkie odcinki trzeciego sezonu serialu własnym sumptem.