Recenzja filmu: "Skyfall", reż. Sam Mendes

Nazywam się sumienie
Różne rzeczy można powiedzieć o nowym Bondzie tylko nie to, że jest nudny.
Daniel Craig jako James Bond
Forum Film/materiały prasowe

Daniel Craig jako James Bond

Mimo że większość scen rozgrywa się pod dyktando obowiązujących serię reguł, są też ciekawe pomysły, które wypasionemu efektami kinu akcji z rajdami samochodowymi po ślepych uliczkach i walkami kung-fu na dachach pędzącego pociągu nadają charakter nie tyle jeszcze bardziej atrakcyjnego thrillera, co dość smutnego w sumie i skłaniającego do refleksji dramatu psychologicznego.

Wygląda na to, że twórcy „Skyfall” wyciągnęli wnioski z wielkiego sukcesu „Szpiega”, bo fabuła filmu jako żywo przypomina ekranizację jednej z powieści Le Carre, gdzie nieoczekiwanie w stan oskarżenia zostaje postawiona cała wierchuszka agencji wywiadowczej MI6 stworzonej do ścigania zorganizowanej przestępczości zagrażającej interesom Wielkiej Brytanii i świata.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną