Recenzja filmu: „Mama”, reż. Xavier Dolan

Piękno patchworkowej rodziny
Opowieść o krachu złudzeń i nigdy niegasnącym pędzie do wolności, spełniającym się w anarchistycznym geście autodestrukcji.
Kadr z filmu „Mama”, reż. Xavier Dolan
Solopan/materiały prasowe

Kadr z filmu „Mama”, reż. Xavier Dolan

Piątym filmem w błyskotliwej karierze 25-letni Kanadyjczyk Xavier Dolan wznosi się na szczyt swoich reżyserskich umiejętności. „Mama” to jakby rewers, dojrzalsza i pełniejsza wersja jego debiutanckiego autobiograficznego dramatu „Zabiłem moją matkę”, w którym rozliczał się z nieudanej młodości i obarczał za to odpowiedzialnością swoich bliskich. Teraz, odrzucając estetykę modnego postmodernizmu, przedstawia miłosno-nienawistną relację z matką w bardziej wyważony sposób. Z empatią i dystansem, bez zapiekłości, pochopnego oskarżania. W kameralnej, minimalistycznej konwencji rodzinnej psychodramy stara się oddać jej sprawiedliwość, pokazując tragedię obu stron.

 

Mama, reż. Xavier Dolan, prod. Kanada, 140 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną