Recenzja filmu: „Citizenfour”, reż. Laura Poitras

Globalny matrix
Siłą filmu nie są nowe informacje, tylko napięcie towarzyszące procesowi ujawniania działań władzy.
Edward Snowden (pierwszy z lewej) ujawnia tajemnice cyfrowej inwigilacji.
Against Gravity/materiały prasowe

Edward Snowden (pierwszy z lewej) ujawnia tajemnice cyfrowej inwigilacji.

O sprawie Edwarda Snowdena wiemy wystarczająco wiele, by od dokumentu poświęconego człowiekowi, który jako pierwszy przedstawił dowody, że globalna komunikacja cyfrowa jest potajemnie kontrolowana przez amerykański rząd, oczekiwać czegoś ekstra. „Citizenfour” w warstwie faktograficznej wnosi niewiele. Siłą filmu nie są nowe informacje, tylko napięcie towarzyszące procesowi ujawniania działań władzy, która zasłaniając się walką z terrorem, robi wszystko, by wykorzystać inwigilację do celów politycznych. Film wraca do wydarzeń sprzed dwóch lat. Rejestruje na bieżąco poczynania byłego analityka firmy Booz Allen Hamilton, pracującej dla Narodowej Agencji Bezpieczeństwa USA, który szuka kontaktu z mediami, spotyka się w hongkońskim hotelu Mira z dziennikarzem „Guardiana”, a na końcu ratuje własną skórę, wybierając azyl polityczny w Rosji.

Citizenfour, reż. Laura Poitras, prod. Niemcy, USA, Wielka Brytania, 114 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną