Recenzja filmu: „Mały Książę”, reż. Mark Osborne

Książę drugiego planu
Wielowymiarowa, zachwycająca bajka o samotności, potrzebie miłości, dorastaniu i odnajdywaniu w dorosłym dziecka.
„Mały Książę”, reż. Mark Osborne
Kino Świat

„Mały Książę”, reż. Mark Osborne

Tytułowy bohater znanej książki Antoine’a de Saint-Exupéry’ego nie był do tej pory ulubieńcem filmowców. Chociaż „Mały Książę” od momentu ukazania się w 1943 r. niemal natychmiast zyskał status klasyki, ekranizacji doczekał się bodaj tylko raz, w 1974 r. Podjął się tego trudu dziś już nieco zapomniany spec od hollywoodzkich musicali Stanley Donen („Zabawna buzia”, „Siedem narzeczonych dla siedmiu braci”) – z miernym skutkiem. Drugie podejście w wykonaniu Amerykanina Marka Osborne’a („Kung Fu Panda”) zakończyło się pełnym sukcesem.

Przede wszystkim zaskakuje rewelacyjna, wysoka jakość animacji komputerowej, nieodstająca wcale od najlepszych osiągnięć Pixara (produkcję „Małego Księcia” sfinansowali w całości Francuzi).

Mały Książę, reż. Mark Osborne, prod. Francja, 98 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną