Wycieczka do PRL

Twórca filmu Maciej J. Drygas wybrał akurat 27 września 1962 r. – datę bez specjalnych zdarzeń i skojarzeń. Temperatura tego dnia była umiarkowana, urodziło się 1600 nowych obywateli, zmarło 600. Tramwaje jeździły jak zwykle obwieszone ludzkimi winogronami, sklepy były puste od towaru, a pełne od klientów, ulice szare, smutne, w mediach panował czujny optymizm poddawany ścisłej cenzurze. Na murze chińskiej ambasady ktoś napisał: Precz z rządami Gomułki. Hasło (długości trzech metrów) trzeba było skuć z muru, bo nie dało się w żaden sposób wymazać.

Władza tropiła, śledziła, zapisywała tysiące stron doniesieniami typu: Figurantka ps. Maria wyszła z domu do sklepu i pytała tam o sól. Absurd, groteska, śmieszność, ale także strach i upokorzenie to była obywatelska codzienność. Wstrząsający, choć bardzo oszczędny dokument Drygasa trwa godzinę, ale reżyser poświęcił mu trzy lata z własnego życia, przekopał się przez tysiące materiałów archiwalnych, również prywatnych. I choć zawarł socjalizm w pigułce, ma ona moc psychotropu wywołującego majaki. Mimo więc że nasza obecna demokratyczna rzeczywistość też podlega błędom i wypaczeniom, to miałam ochotę do niej powrócić jak najprędzej.

Jeden dzień w PRL, film dok. Macieja Drygasa, emisja 15 listopada (wtorek), godz. 23.00, TVP 1

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj