Recenzja filmu: „Neon Demon”, reż. Nicolas Winding Refn

Między wybiegiem a kostnicą
Podnoszą się głosy, że dopiero drugie obejrzenie daje satysfakcję. Tylko czy znajdą się chętni?
Elle Fanning w horrorze o świecie mody
materiały prasowe

Elle Fanning w horrorze o świecie mody

W poczciwym „Pręt-à-Porter” Roberta Altmana drwina z głupoty i wilczych praw rządzących reklamą nie naruszała granic dobrego smaku. W „Neon Damon” Nicolasa Windinga Refna prowokacja goni prowokację. To horror z elementami kanibalizmu i nekrofilii, o młodości pożeranej przez współczesny świat mody. Skorumpować, posiąść, skonsumować piękno. Refn upodabnia glamour do świata seryjnych morderców. Odwołuje się do teatru okrucieństwa Alejandro Jodorowsky’ego, nasączając go narcyzmem popkultury XXI w. Czuje się niemal, jak morze krwi menstruacyjnej nieskazitelnie pięknych modelek zalewa pulsujące światłem reflektorów wysterylizowane przestrzenie Los Angeles.

Neon Demon, reż. Nicolas Winding Refn, prod. Dania, Francja, USA, 110 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną