Recenzja filmu: „Kwiat wiśni i czerwona fasola”, reż. Naomi Kawase
Sztuka smażenia dorayaki
Dla jednych mdły, męczący, zbyt podniosły, dla innych liryczny i wzruszający. Sprzecznych opinii zbierze się z pewnością więcej, bo nowy film 47-letniej japońskiej reżyserki Naomi Kawase zaskakuje pod każdym względem.
Od lewej: Kyara Uchida, Kirin Kiki i Masatoshi Nagase
Aurora Films/materiały prasowe

Od lewej: Kyara Uchida, Kirin Kiki i Masatoshi Nagase

Dla jednych mdły, męczący, zbyt podniosły, dla innych liryczny i wzruszający. Sprzecznych opinii zbierze się z pewnością więcej, bo nowy film 47-letniej japońskiej reżyserki Naomi Kawase zaskakuje pod każdym względem. „Kwiat wiśni i czerwona fasola” można odebrać jak egzotyczną odmianę kina kulinarnego, coraz modniejszego nurtu sławiącego smaki odległych kultur. Akcja toczy się wokół sztuki smażenia i podawania tradycyjnych dorayaki – pysznych naleśników wielkości filiżanki, przekładanych słodką pastą z czerwonej fasoli. Właściciel małego baru sprzedaje je okolicznym mieszkańcom, głównie licealistkom wpadającym tu na przerwę między zajęciami. Interes jednak podupada, dopiero nowa, a właściwie niepopularna i dawno zapomniana receptura, zastosowana przez pewną emerytkę, okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Kwiat wiśni i czerwona fasola, reż. Naomi Kawase, prod. Japonia, 113 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną