szukaj
Bardzo codzienna

Dwudziestopięciominutowe odcinki (obejrzałam pierwsze trzy z trzynastu) są opowiastkami o domowym życiu tej najmniejszej komórki społecznej. On (Wojciech Malajkat) jest bezrobotnym korektorem, gdyż nieoczekiwanie wydawnictwo, w którym pracował, zostało zamknięte. Ona (Magdalena Wójcik) jest dziennikarką w – jak sama powiada – babskim piśmie, gdzie zatrudniona jest w sekcji poradnikowej. Syn nie lubi szkoły, wtrąca się, podsłuchuje, ale nadal jest tzw. uroczym dzieckiem. W mieszkaniu co pewien czas odzywa się dzwonek do drzwi, który zapowiada wizyty jednej z teściowych, listonosza lub sąsiada. Gość wnosi ze sobą powiew życia do domu, w którym niewiele, poza gadaniem, się dzieje.

Dialogi są sympatyczne, czasem zabawne, ale brakuje w serialu anegdoty, sytuacji, fabuły. Aktorzy wygłaszają swoje kwestie dwojąc się i trojąc, bo scenariusz im w tym nie pomaga. W tej sytuacji tym bardziej trzeba podziwiać Wojciecha Malajkata w roli sfrustrowanego pana domu, który z samego sposobu bycia tworzy kreację. Jego partnerka Magdalena Wójcik, obdarzona urodą i wdziękiem, zanadto powiela telewizyjny typ blondynki według Joanny Brodzik z „Kasi i Tomka”.

Bezproblemowo ogląda się „Codzienną”, ale mam nadzieję, że niebawem uderzy tam piorun, wybuchnie wojna albo przynajmniej pojawi się kosmita, bo inaczej serial może znużyć widzów.

Codzienna 2 m. 3, reż. Kinga Lewińska, premiera 15 stycznia (niedziela), godz. 13.30, TVP 2

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj