Recenzja filmu: „Bridget Jones 3”, reż. Sharon Maquire

Bridget Jones w ciąży
Przyzwoicie skrojona komedia romantyczna, przywracająca blask temu dość wyeksploatowanemu gatunkowi.
Renée Zellweger po raz trzeci w roli Bridget Jones
Universal Pictures

Renée Zellweger po raz trzeci w roli Bridget Jones

Bridget Jones skończyła właśnie 43 lata i postanawia, że już nie będzie popełniać tych samych błędów. W związku z urodzinami podejmuje ważną decyzje życiową: że teraz będzie popełniać błędy zupełnie nowe. Musi się śpieszyć, gdyż jak samokrytycznie przyznaje, niebezpiecznie szybko mija czas jej użyteczności seksualnej. Żeby dać sobie szansę, wybiera się z przyjaciółką na festiwal muzyczny połączony z atrakcjami erotycznymi, gdzie poznaje przystojnego bruneta. Mówiąc ściślej, od razu trafia do jego łóżka. I tak mniej więcej wyglądałoby obecnie życie 40-latki, gdyby przypadek nie sprawił, że została matką chrzestną, a wraz z nią dzieciątko do chrztu podawał nie kto inny, tylko jej dobry znajomy Mark Darcy. Znowu scena łóżkowa, czyli Bridget na nowej drodze życia radzi sobie całkiem dobrze. Pojawia się jednak mały problem, okazuje się bowiem, że najsłynniejsza singielka świata zaszła w ciążę. Z kim? Odpowiedź na to dość istotne pytanie dostaniemy dopiero w finale.

Bridget Jones 3, reż. Sharon Maquire, prod. Wielka Brytania, 115 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną