Recenzja filmu: „21×Nowy Jork”, reż. Piotr Stasik

Jadąc w półśnie nowojorskim metrem
Obojętnie, jak nazwiemy „21×Nowy Jork” Piotra Stasika nie odda to niesamowitego wrażenia, jakie ten poetycki esej o ludzkiej samotności i niespełnieniu wywołuje.
Bohaterów swojego poetyckiego filmu Stasik spotkał w metrze.
Against Gravity/materiały prasowe

Bohaterów swojego poetyckiego filmu Stasik spotkał w metrze.

Hipnotyczny eksperyment z pogranicza snu, fabuły i dokumentu, łamiący wszelkie granice gatunkowe, co łączy go z takimi poszukującymi dziełami, jak „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham” Pawła Łozińskiego czy „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka. Obojętnie, jak nazwiemy „21×Nowy Jork” Piotra Stasika oraz jaką mu kategorię przypiszemy, nie odda to niesamowitego wrażenia, jakie ten poetycki esej o ludzkiej samotności i niespełnieniu wywołuje.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną