Cyrk sezonu
'Jasną stroną' jest dodatkowy dubbing węgierski.

Do 1969 r. telewizja była nudna. Następnie pojawił się zespół składający się z sześciu dżentelmenów i rozpoczął pracę dla telewizji BBC. Tak narodził się najsłynniejszy kabaret świata pod szyldem „Latający Cyrk Monty Pythona”. Scenariusze pisane przez Johna Cleese’a i Grahama Chapmana, Michaela Palina i Terry’ego Jonesa oraz Erica Idle, który lubił tworzyć samotnie, wzbogacane były przez surrealistyczne animacje Terry’ego Gilliama.

Powstało zjawisko jedyne w swoim rodzaju: dowcip surrealistyczny, na granicy absurdu, wyciskający śmiech – nawet dzisiaj po blisko czterdziestu latach. Choć sekstet komików „MP” od dawna jest nad Wisłą lubiany i traktowany jako kultowy (w ścisłym znaczeniu słowa), to na DVD można było kupić jedynie ich długometrażowe filmy, m.in. „Monty Python i Święty Graal”, „Sens życia według Monty Pythona”. Brakowało serialu, czyli klasycznej pozycji „Pythonów”, przypominanej od czasu do czasu przez telewizję w świetnym tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego.

Teraz, kiedy w dwóch wydaniach (zawierających po dwie płyty DVD każda) ukazało się wreszcie dwadzieścia sześć odcinków „MP” pod zbiorczym tytułem „Latający Cyrk Monty Pythona. Sezon pierwszy i drugi”, fani mają powody do radości, żałują jednak, że zamiast tłumaczenia Beksińskiego słyszą dialogi w innym przekładzie – Elżbiety Gałązki-Salamon. Ale cytując Monty Pythonów: „Zawsze w życiu jest jakaś jasna strona”. W tym wypadku jasną stroną na polskiej ścieżce dźwiękowej jest dodatkowy dubbing węgierski.
 

 


  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj