Sny i migawki

"Sennik polsko-żydowski” Mariana Marzyńskiego to nie jest jeszcze jedna martyrologiczna opowieść o żydowskim losie, choć mogłaby nią być: autor jako małe dziecko przeżył warszawskie getto i był ukrywany po aryjskiej stronie, a w 1968 r. został zmuszony do emigracji.

Okruchy wspomnień są zresztą również częścią książki. Jednak sama forma – krótkie i celne anegdoty, zapisy myśli, sytuacji, osób, snów – zdradza filmowca dokumentalistę, utrwalającego w kadrze to, co go szczególnie interesuje. 
 
Marian Marzyński w PRL związany z telewizją, był m.in. inicjatorem pamiętnych „Turniejów Miast”. Na emigracji, najpierw w Danii, potem w Stanach Zjednoczonych, działał jako wykładowca i reżyser; międzynarodowe uznanie przyniósł mu przede wszystkim głośny film „Shtetl” (w książce są też fragmenty wywiadów z bohaterem tego filmu Jankielem Gęsiarzem, opowiadającym o rodzinnym Brańsku polszczyzną swojej młodości, którą dziś nie mówi już nikt). 
 
Marzyński jest osobowością mocną, ekstrawertyczną do granic ekshibicjonizmu, egocentryczną, ale zarazem otwartą na ludzi. I taka też jest jego bardzo osobista książka, chwilami bolesna, ale daleka od moralizowania. W pokazywanym niedawno w Warszawie na festiwalu Żydowskie Motywy w filmie „Anya” Marzyński ukazał fragmenty z życia swej córki, które filmował od jej wczesnego dzieciństwa i które zarazem stanowią podszewkę jego własnego życia.  „Sennik polsko-żydowski”, będący jego debiutem prozatorskim, również sprawia wrażenie filmowego dokumentu, w którym autor tym razem kieruje kamerę na siebie.

Marian Marzyński, Sennik polsko-żydowski, Wydawnictwo WAB, s. 248
 
 
Przeczytaj fragment książki 


Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj