Głębszy ogląd życia dla najmłodszych

Recenzja książki: Michael Ende, "Szkoła czarów i inne opowieści"
Porządna książka "z krwi i kości", i to nie tylko dlatego, że w pięknej, grubej okładce z płóciennym grzbietem i na dobrej jakości papierze.
Wydawnictwo Znak/materiały prasowe

Pośród książek dla młodszych czytelników, jakie pojawiają się na naszym rynku, coraz więcej jest pozycji poważnych. Dzieci, jak wiadomo, nie tylko potrzebują, żeby do nich puszczać oko czy zabawiać je wesołymi historiami, a coraz bardziej oczekują rozmowy o sprawach najważniejszych.

"Szkoła czarów" Endego (najbardziej znany z "Niekończącej się historii") to porządna książka "z krwi i kości", i  to nie tylko dlatego, że w pięknej, grubej okładce z płóciennym grzbietem i na dobrej jakości papierze. Pełna jest opowiadań, które wprowadzają młodego czytelnika - mocno trzymając za rękę - w głębszą obserwację życia. Tematyka, bohaterowie, szkoła czarów, sekret małej Lenki czy choćby pluszowy miś - wszystko to jest bajkowe, magiczne. Sposób opowiadania jednak każe się zastanowić i odpowiedzieć na pytanie, jak szukać swojego miejsca w świecie. Nagle może się okazać, że sprawy, które wydają się oczywiste i upragnione na pierwszy rzut oka, nie są już takimi przy kolejnym oglądzie.  Zanim życzenie zostanie ujęte w słowa w szkole czarów czy u wróżki (Walerii Wszechmocnej z ulicy Deszczowej 13) - konieczne jest pełne skupienia spojrzenie w przyszłość, aby przewidzieć konsekwencje pochopnych wyborów. Tak, by kaprys chwili nie skrzywdził kogoś, kogo kochamy. 

Znakomita książka na długie wieczory.

Michael Ende, Szkoła czarów i inne opowieści. Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 296.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj