Dziś nawet w pracy nie jest bezpiecznie. Moje gładkie biurko nie chroni mnie przed telefonem. Mam iść do Aleksa. Alex mnie wzywa. Mój kolega patrzy ze współczuciem i mówi: mocno trzymam kciuki.
Alex ma ponurą twarz. Pewnie Korposuka na mnie naskarżyła.
– Siadaj. Masz dobre wyniki, ale nie jesteś dyspozycyjna. Skarży się na ciebie. Tak, twoja bezpośrednia szefowa ma zastrzeżenia. Nieregularnie przychodzisz do pracy. Wiem, że masz problemy w życiu osobistym, ale kto ich nie ma? – Patrzy w sufit, jakby zobaczył tam Boga. – Nie uważam, żeby radykalne rozwiązanie było tu konieczne, chociaż ona je sugeruje. Uważam, że jesteś wartościowym pracownikiem. – Co ja zrobię, jak mnie wyrzucą? Skąd wezmę pieniądze? Będę musiała napisać życiorys, który będzie pusty, to oczywiste. I list motywacyjny. A ja nie mam żadnej motywacji, oprócz zapełniania konta i pobytu poza domem. Uśmiecham się do niego przymilnie. Od niego wszystko zależy. Korposuka może najwyżej szczekać i krążyć wokół mnie jak głodny kojot. – Musisz wziąć się
w garść. Będziemy bardzo uważnie monitorować twoje wyniki. Twoja premia jest zawieszona w tym kwartale. I bądź przygotowana, że twoja roczna ocena nie wypadnie najlepiej. – Ocena, którą nazywają trzysta sześćdziesiąt stopni, jakby miała cały świat w sobie zawrzeć. Staram się nie patrzeć na niego. – W przyszłym roku będą dwa miejsca w centrali w Londynie, na dwa kwartały. Chciałbym, żebyś pojechała. Nie muszę mówić, że to ogromna szansa na rozwój kariery i na rozwój osobisty, prawda? – Tym razem patrzy wzrokiem srogiego nauczyciela, który przyznaje promocję do następnej klasy.
– Tak, ale moja sytuacja rodzinna mi na to nie pozwala.