szukaj
Chorwacka Balladyna

"Zbrodnia to niesłychana, pani zabiła pana”. Tak najkrócej można by streścić „Miłość od ostatniego wejrzenia” Vedrany Rudan. Kryzys małżeński zakończony zabójstwem znienawidzonego męża to w literaturze temat nie nowy, rzadko jednak bywa przedstawiany w sposób tak niecenzuralny jak w książce chorwackiej pisarki. Słowa powszechnie uważane za nieeleganckie pojawiają się tu niemal na każdej stronie, ale dramatyzmu od tego nie przybywa.

Krystyna Janda przygotowała monodram według wcześniejszej powieści pisarki „Ucho, gardło, nóż”, być może więc również z tej książki dałoby się zrobić przejmującą opowieść, gdyby radykalnie ją skrócić, uprawdopodobnić postać głównej bohaterki, przedstawić opisywane zdarzenia w sensownym porządku.

Pytanie tylko, czy warto, skoro jedyny ciekawy fragment powieści jest zapożyczeniem: „Często szukałam w książkach wskazówek, jak przeżyć życie, ale bohaterowie książek nie srają, z wyjątkiem Ingmara Bergmana w autobiografii. On w Paryżu, z jedną ze swoich kobiet, najadł się cynaderek, zachciało im się srać na szczycie wieży Eiffla. Na górze nie było ubikacji, winda nie działała, kiedy zbiegali w dół, narobili w gacie, wsiedli do taksówki, kierowca położył im papier na tylnych siedzeniach, w hotelu srali razem, on do muszli, ona do bidetu. To ich zbliżyło. Bergman! Sranie Bergmana może przejść do historii, ja nie jestem Bergmanem”.

Dlatego właśnie polecam raczej lekturę wspominanej autobiografii szwedzkiego dramaturga i reżysera „Laterna Magica”.
 

Vedrana Rudan, Miłość od ostatniego wejrzenia, przeł. Marta Dobrowolska-Kierył, Wydawnictwo Drzewo Babel, Warszawa 2005, s. 239
 
 
Przeczytaj fragment książki 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj