Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Fragment książki "Dwunasta karta"

 
Masz krewnych i masz przodków. Sam wybierasz tych, których chcesz uważać za swoich przodków, a z wyznawanych przez nich wartości tworzysz siebie.
 
Ralph Ellison
 
 
Rozdział 1 
 
Z twarzą mokrą od potu i łez, mężczyzna biegnie co sił w nogach, biegnie, by ocalić wolność i życie.

– Tam! Tam jest!

Były niewolnik nie wie, skąd dokładnie dobiega głos. Zza jego pleców? Z prawej, z lewej? Z dachu jednej ze zrujnowanych kamienic przy brudnych brukowanych ulicach?

W gorącym lipcowym powietrzu gęstym jak płynna parafina szczupły mężczyzna przeskakuje końskie łajno. Zamiatacze ulic omijają tę część miasta. Charles Singleton przystaje obok wyładowanej beczkami palety, usiłując złapać oddech.

Pada strzał. Pocisk trafia daleko od niego. Huk natychmiast przywodzi mu na myśl obraz wojny: okropne, szalone godziny, gdy stał na stanowisku w granatowym mundurze, mierząc z ciężkiego muszkietu do ludzi w ciemnoszarych strojach, którzy celowali do niego ze swojej broni.

Rusza jeszcze szybciej. Znów do niego strzelają, ale kule ponownie chybiają celu.

– Niech go ktoś zatrzyma! Pięć dolarów w złocie dla tego, kto go zatrzyma.

Ale spośród garstki ludzi, którzy tak wcześnie znaleźli się na ulicy – irlandzkich handlarzy starzyzną i robotników zmierzających do pracy z kilofami i kozłami do noszenia cegieł na ramionach – nikt nie kwapi się, by zatrzymać muskularnego Murzyna o dzikim spojrzeniu, przerażającego w swej determinacji. Obietnica nagrody padła z ust miejskiego konstabla, co oznacza, że za pojmanie uciekiniera nie będzie żadnej zapłaty.

Reklama