szukaj
Chrześcijanin i pustka

Mistrzowie buddyjscy twierdzą zazwyczaj, że ich duchowa praktyka nie wymaga opisu, a też nie najlepiej mu się poddaje. Nie da się – powiadają – osiągnąć oświecenia przez lekturę.

Adam Szostkiewicz, autor wydanego właśnie eseju „Przebudzony”, podejmując temat skomplikowanych relacji między buddyzmem a chrześcijaństwem nie stara się zastępować nauczycieli buddyzmu, nawet kiedy rekonstruuje życie księcia Gautamy Siddharty, czyli samego Buddy. Stawia się raczej w roli analityka kultury, przede wszystkim współczesnej kultury Zachodu, dla której buddyzm był i jest przedmiotem fascynacji lub szczególnego rodzaju wyzwaniem.

Buddyzm, zwłaszcza buddyzm zen, dawno temu przestał być doktryną ograniczoną terytorialnie do swojego macierzystego kręgu kulturowego. Przenikał na Zachód od początku XIX w. inspirując najpierw filozofów i pisarzy, by w następnym stuleciu stać się nader atrakcyjną propozycją na „rynku idei”, przyswajaną często na zasadzie mody intelektualnej czy duchowej. Nie da się jednak przeoczyć, że ta stara orientalna religia (albo filozofia) w Europie i w Ameryce odbierana była zrazu w charakterze egzotycznej błyskotki, a niekiedy specyficznej wiedzy tajemnej, której posiadanie miałoby gwarantować coś w rodzaju zbawienia za życia. Nic dziwnego, że nauki buddyjskie zgłębiali neognostycy, zaś w latach 60. ubiegłego wieku w Ameryce medytacja zen stała się rodzajem duchowego treningu dla wcale licznych biznesmenów.

Szostkiewicz szuka odpowiedzi na pytanie, na ile i czy w ogóle buddyzm stoi w sprzeczności do chrześcijaństwa i jego tradycji. Oto watykański prefekt Kongregacji Doktryny Wiary nazywa zachodnią fascynację buddyzmem „duchową masturbacją”, zaś w samym buddyzmie dostrzega konkurencję dla Kościoła groźniejszą niż marksizm.

Buddyjska idea „pustki” (siunjaty) zdaje się nie do pogodzenia z chrześcijańską wizją zbawienia, zaś wspólne medytacje katolików i buddystów budzą nieraz sprzeciw kościelnych hierarchów. A przecież są punkty styczne – w obu przypadkach chodzi o transcendencję i modlitwa chrześcijanina nie musi kłócić się z medytacją buddysty, tym bardziej że buddyzm, jak chciał Miłosz, potrafi być skuteczną odtrutką na nihilizm prawdziwie zagrażający dzisiejszej kulturze Zachodu.  

Adam Szostkiewicz, Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2004, s. 93
 
 
Przeczytaj fragment książki
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj