Machiavelli się uśmiecha

Niccolo Machiavelli ma status myśliciela klasycznego, jego nazwisko stało się synonimem bezwzględnego i skrajnie cynicznego sposobu uprawiania polityki. Sławę tę przyniósł florentyńczykowi traktat „Książę”, najważniejsza synteza filozofii politycznej od czasu „Polityki” Arystotelesa. Kim był sam Machiavelli? Potworem bez skrupułów, jak współcześni mu Medyceusze lub Borgiowie, doradcą tyranów, jak skutecznie dzierżyć władzę? Maurizio Virioli w „Uśmiechu Machiavellego” przedstawia zupełnie innego człowieka.

Gorący zwolennik ustroju republikańskiego, wielki patriota Florencji, której przez kilkanaście lat służył na stanowisku sekretarza. Działalność polityczną uważał on za najwyższe powołanie człowieka, a politykę rozumiał jako służbę dobru nadrzędnemu – zorganizowanej w państwo (najlepiej właśnie w formie republiki) wspólnocie. Virioli kreśli lekkim, subtelnym piórem postać człowieka o gorącym sercu, z równą pasją podchodzącego do służby publicznej jak i uciech miłosnych oraz rozkoszy podniebienia.

„Uśmiech Machiavellego” nie jest biografią filozoficzną – kto jest zainteresowany dogłębną analizą jego myśli, powinien raczej sięgnąć po analizy Isaiaha Berlina. Kto chce jednak poznać wielkiego Włocha i epokę, w jakiej stworzył dzieło tak silnie oddziałujące do dzisiaj, nie zawiedzie się.

Maurizio Viroli, Uśmiech Machiavellego, przeł. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B., Warszawa 2006, s. 330
 
 
Przeczytaj fragment książki
 
 


 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj