Zamach w Tel Awiwie

Amin Dżafari jest izraelskim Beduinem, który odniósł ogromny sukces. Ukończył studia lekarskie, na których, jak wspomina, był jedynym biedakiem wśród bogatych Żydów, następnie został chirurgiem w szpitalu w Tel Awiwie, gdzie powoli piął się w górę. Ożenił się z piękną Amin, z którą najpierw zamieszkali w biednej dzielnicy robotniczej, ale po piętnastu latach, czyli w chwili, kiedy zaczyna się akcja powieści „Zamach”, należą już do wielkomiejskiego towarzystwa. Mają willę w dobrej dzielnicy (planują też zakup domku letniskowego), w domu goszczą znakomitych przyjaciół, nie muszą bać się o stan bankowego konta. Amin naprawdę dobrze zarabia, ponadto dostaje jeszcze nagrody, tak że stać ich na wyjazdy do europejskich metropolii, a nawet na wczasy w Miami i na Karaibach. Izraelskie paszporty okazują się przydatne. Słowem – bardzo pozytywny przykład integracji obywateli arabskich ze społecznością izraelską.

Tak to wszystko pięknie wyglądało. Ale tylko do czasu. Pewnego dnia miastem wstrząsa potężny wybuch, rzecz w Tel Awiwie nienadzwyczajna, ale tym razem rzeź, której sprawcą był terrorysta-samobójca, robi jeszcze bardziej niesamowite wrażenie: w zmasakrowanej restauracji były bowiem również dzieci zaproszone na urodzinową uroczystość. Doktor Amin Dżafari ma pełne ręce roboty, z poświęceniem ratuje ofiary, choć doświadcza też niewdzięczności. Oto jeden ze śmiertelnie rannych Żydów na widok lekarza o śniadej cerze rzuca: „Nie życzę sobie, żeby mnie dotykał Arab. Wolę zdechnąć...”. Ale nie jest to najgorsze przeżycie, jakie spotka Amina tej nocy. Wezwany ponownie do szpitala dowie się, że jedną z osób zabitych w zamachu była jego żona, która trzy dni temu wyjechała do swojej babki pod Nazaret i od tej pory nie dawała znaku życia. Ale najważniejsza wiadomość brzmi jeszcze inaczej: to właśnie ona spowodowała wybuch. Amin nie wątpi, że to monstrualna pomyłka, ale straci wszelką nadzieję, kiedy dostanie list wysłany wcześniej przez żonę, która informuje w nim o swych zamiarach.

Opis tych wydarzeń znajdziemy w pierwszych rozdziałach książki. Potem śledzimy dramatyczną wędrówkę Amina do krainy swego dzieciństwa, gdzie stara się znaleźć odpowiedź na pytania: jak to się stało, że Siham została terrorystką i w imię jakich wartości poświęciła życie? I jak to możliwe, że będąc z nią tak długo do końca jej nie poznał? W powieści Yasminy Khadra (jest to pseudonim literacki b. oficera algierskiej armii Mohammeda Moulessehoula) nic nie będzie ostatecznie wyjaśnione, nazwane i ocenione. Pytania zostają pytaniami.

Yasmina Khadra, Zamach, Wyd. Amber, Warszawa 2006, przeł. Beata Kowalska, s. 168 
 
 
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj