Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Co widać na dnie szklanki?

Pomysł, by historię cywilizacjipokazać przez pryzmat szkła szklanki i kieliszka jest fantastyczny.

Fusy (jeśli była w niej herbata lub kawa), fuzel, jeśli w kieliszku było stare wino, resztki piany - pod warunkiem, że pito piwo. Dwa pozostałe płyny w zasadzie nie zostawiają śladów.

O co tu chodzi? O wspaniałą książkę, którą napisał angielski dziennikarz Tom Standage. Jakże ja mu zazdroszczę. Nie pracy w tygodniku „Economist”, jednym z najbardziej prestiżowych pism na świecie, bo i „Polityka” sroce spod ogona nie wypadła. Nie tych litrów wina, piwa, kawy i whisky wypitych w celach studialnych podczas pracy nad książką. Nawet nie pieniędzy, bo pewnie bym nie wiedział, co zrobić z taką kupą forsy. Zazdroszczę Tomowi Standage'owi pomysłu. Bo w naszym fachu i dziennikarskim, i autorów książek najważniejszy jest dobry pomysł. A cała reszta to już tylko mrówcza praca researcherska i spisanie tego, co warte opowiedzenia.

Pomysł, by historię cywilizacji, nauki, gospodarki, a nawet kultury pokazać przez pryzmat szkła szklanki i kieliszka jest wprost fantastyczny. Książkę tę czyta się jednym ciągiem. I to mimo wielu przykładów dotyczących trudnych problemów z dziedziny fizyki, chemii czy filozofii. Co prawda kwestie te ułatwiają zrozumieć i ubarwiają anegdoty o bohaterach przemian na świecie, ale i tak lektura to wymagająca natężonej uwagi. Występują więc na kartach „Historii”: Platon, Newton, Priestley, Waszyngton, Jefferson, Voltaire, Desmoulins. A także z innej branży: Jezus, Mahomet i św. Mikołaj. Wszyscy oni pili. Jedni piwo bądź wino, inni whisky lub rum, jeszcze inni kawę i herbatę. Pijących w ostatnim rozdziale coca-colę nie wymienię, bo zbyt ich wielu.

A każdy z wyżej wymienionych płynów miał niezwykły, wprost epokowy wpływ na zmienianie świata. Piwo, warzone przecież ze zbóż, doprowadziło do przekształcenia nomadów w rolników i budowania osad, wsi, miast, a w nich magazynów zbożowych.

Reklama