Zła motywacja
Szokuje, jak opowieści o kulisach działalności pralni magdalenek.

Inspirowany faktami „Odwyk" Terri Paddock jest równie szokujący jak opowieści o kulisach działalności pralni prowadzonych przez siostry magdalenki w Irlandii. Choć historia ta traktuje o amerykańskiej sieci ośrodków leczenia uzależnień „Come Clear", przedstawione w niej doświadczenia (próba odtworzenia tego, co przeszła i wyparła ze świadomości siostra pisarki) są w swej koszmarnej istocie bardzo podobne. Chodzi o zniewolenie „w imię dobra" niewinnej osoby, przemoc psychiczną i fizyczną oraz jej psychopatycznych sprawców. A co za tym idzie - o podważenie rzekomo resocjalizującego charakteru takich praktyk. Zarówno pralnie, jak i „Come Clean" funkcjonowały do lat 90. ubiegłego wieku, o ile jednak te pierwsze zamknięto i otoczono zasłoną milczenia, ta druga instytucja - jak podkreśla autorka - po rozwiązaniu funkcjonuje pod inną nazwą.

Obierając na swoją bohaterkę dziewczynkę, która do ośrodka trafia za jednorazowy alkoholowy wybryk, Paddock nie usiłuje ani bagatelizować, ani demonizować całego przedsięwzięcia. Poza Justine i kilkorgiem innych młodych ludzi przywiezionych na „terapię" przez tyleż nadgorliwych, co niedających sobie rady z pociechami rodziców, w „Come Clean" przebywają dzieci z realnymi problemami. Wobec wszystkich stosowany jest jednak identyczny model „leczenia", polegający na łamaniu osobowości, poniżaniu, całodobowej kontroli, rozwiniętym systemie donosicielstwa i manipulowaniu najbliższymi (swoją drogą, w powieści nie wspomina się, ile właściwie kosztuje pobyt w ośrodku).

Pisarka nie próbuje kreować Justine na buntowniczkę à la Murphy z „Lotu nad kukułczym gniazdem". Piętnastoletnia dziewczynka, choć czerpie siłę z poczucia niesprawiedliwości, daje się złamać, kiedy sadystyczny terapeuta ucieka się do najgorszego - kala pamięć jej ukochanego brata bliźniaka. Joshua trafił do ośrodka wcześniej, był alkoholikiem, lecz - jak się z czasem okazuje - nie popadł w nałóg bez przyczyny.

Książka nie jest zwyczajną rekonstrukcją barbarzyńskiego procederu, który na szczęście ukrócono. Choć historię wieńczy szczęśliwe zakończenie, a główny oprawca ponosi karę, Paddock zmusza czytelnika do postawienia sobie dziesiątek pytań. O rodzicielską odpowiedzialność, o moment, w którym można zapobiec tragedii, o to wreszcie, jaka jest psychiczna cena terapii, nawet jeśli uzdrowiony pozostanie „czysty".

Terri Paddock, Odwyk, przełożyła Elżbieta Piotrowska, Albatros, Warszawa 2007, s. 366.
 

     

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj