Ut pictura poesis
Rzecz o zadziwiających związkach.
Literatura, malarstwo, rzeźba i architektura wchodzą ze sobą w zadziwiające związki. Horacy mówił: ut pictura poesis, Symonides z Keos zaś twierdził, iż malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym malarstwem. Idea correspondences, czyli odpowiedników między sztukami została wspaniale wyrażona przez Baudelaire'a w słynnym sonecie "Oddźwięki":

Natura jest świątynią, kędy słupy żywe
Niepojęte nam słowa wymawiają czasem.
Człowiek wśród nich przechodzi jak symbolów lasem,
One mu zaś spojrzenia rzucają życzliwe.

Jak oddalone echa, wiążące się w chóry,
Tak sobie w tajemniczej, głębokiej jedności,
Wielkiej jako otchłanie nocy i światłości,
Odpowiadają dźwięki, wonie i kolory
.

(tłum. A. Lange)

Baudelaire marzył o realizacji teorii, wedle której wszystkie te wrażenia, jakie dochodzą do ludzkiego umysłu, splatają się, niczym w laboratorium alchemicznym, w harmonijna całość. Ale teoria synestezji jest znacznie starsza. Jak twierdzi Mario Praz, autor wznawianej właśnie po polsku słynnej pracy „Mnemosyne. Rzecz o powinowactwie literatury i sztuk plastycznych", sztuki poetycka i plastyczna tańczą ze sobą w parze wówczas, gdy znajdujemy jednakową intencję ekspresywną, jednakową poetykę, której towarzyszy pokrewna technika instrumentacji.

Barok stworzył emblematy, w których rysunek oraz czterowiersz stanowiły całość wyrażającą określoną ideę. Romantyzm ze swoją koncepcją uniwersalnej sztuki zakładał, iż kosmos jest jednią i nie należy odrębnych jego części interpretować odmiennie, lecz analogicznie. Każde dzieło mieści w sobie i poezję, i malarstwo, i muzykę, chociaż w „rozmaitych wzajemnych stosunkach".

Tak wiec przymierze malarstwa i poezji jest dość uniwersalne, co pojawia się w wielu tekstach kultury. Słynny obraz Edwarda Muncha "Krzyk" zainspirował Stanisława Przybyszewskiego do napisania poematu pod tym samym tytułem. Symbolistyczny dramat XIX-wieczny „Ślepcy" Maurice Maeterlincka opowiada o grupie ociemniałych, którzy wędrują po nieznanym kraju, zdani na dźwięki otaczającego świata. Natychmiast myślimy wtedy o znanym obrazie „Ślepcy" Pietera Bruegla. Maeterlinck chciał uwypuklić symboliczną ślepotę bohaterów, dlatego posłużył się średniowieczną metaforą Breughla.

Praz unika łatwych skojarzeń. Nie ma np. porównań lekkości postaci Watteau do muzyki Mozarta, choć nie sprzeciwia się znanemu zestawieniu Giotto-Dante. Czasami dobiera pary w sposób olśniewający, jak np. Jana Breughla „Alegorię pięciu zmysłów" i „Adona" Marina Mariniego. Nie zawsze trzyma się chronologii, porównując Chaucera („Opowieści kanterberyjskie") do gotyckich katedr. Manierystyczny malarz Pontormo (słynne „Zdjęcie z krzyża", „Nawiedzenie") zostaje trafnie zestawiony z angielskimi poetami metafizycznymi, jak John Donne. I tak przez wieki, aż do T.S. Eliota i jego „Ziemi jałowej". Większość przykładów pochodzi z anglosaskiego terenu kulturowego - Praz należy do najwybitniejszych znawców kultury angielskiej, jest zresztą autorem kultowej dla wielu książki "Zmysły, śmierć i diabeł", gdzie analizował perwersje angielskiego romantyzmu. Jednak korelacje, które wynajduje Praz potrzebują bardziej rygorystycznej teorii - do niektórych porównań Praza łatwo znaleźć kontrporównania.

„Mnemosyne" nie zawsze przekonuje na poziomie teoretycznym, np. przy próbie łączenia następujących po sobie stylów: Renesansu, Baroku i Rokoka symbolicznym spoiwem, jakim miałoby być... ciało kobiety, znajdujące się w ruchu - style symbolizowałyby tu kolejno głowę (umysł), przez linię ramion i brzuch, a następnie niższe, bardziej działające na wyobraźnie partie ciała.

Podstawową kwestią, z jaką mierzy się Praz, jest to, czy rzeczywiście rozwój sztuk zachodził paralelnie, czy też poszczególne sztuki rozwijały się przede wszystkim indywidualnie. Okazuje się, że nawet naukowe i merytoryczne przygotowanie (Praz rzuca pod tym względem na kolana) nie ratują przed gdybaniem w tej materii. Praz wytacza przede wszystkim argument dotyczący pojęcia Zeitgeist i przenikania owego „ducha czasu" przez wszystkie sztuki danego okresu. Jednak część tych zjawisk da się wyjaśnić za pomocą pojęć socjologicznych albo mody, którą wszyscy naśladują. Wyraził to już zresztą Baudelaire w eseju „Malarz życia nowoczesnego”, analizując właśnie zjawisko mody. Poeta tłumaczył tam, że nawet w czasach, które z dzisiejszego punktu widzenia wydają się najbardziej potworne, ludzkość przenikało to samo niezmienne dążenie: ku pięknu.

Obok takich kamieni milowych, jak "Podstawowe pojęcia historii sztuki" Heinricha Wolfflina, dzieło Praza ucieleśnia dążność naukowców ze starej, jeszcze XIX-wiecznej szkoły, do przekrojowych, gigantycznych badań, obejmujących wszystkie dyscypliny humanistyczne. Obecnie dziedziny te uległy takiej specjalizacji, że nikt przy zdrowych zmysłach nie porwałby się na podobne absolutyzacje, także dlatego, że w naukach humanistycznych panuje znacznie większa dowolność.

   
Mario Praz, Mnemosyne. Rzecz o powinowactwie literatury i sztuk plastycznych, tłum. W. Jakiel, słowo/obraz terytoria 2007
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj