Totalna i periodyczna
Tajemnice czytelniczych epifanii.

„W rzeczy samej letnie niebo, wymalowane na arkadach czytelni w paryskiej Bibliotece Narodowej, rozciągało nad tą pracą swój marzycielski, nieprzejrzysty płaszcz" - pisał Walter Benjamin w Pasażach. Mawiał on, że ze wszystkich sposobów nabywania książek za najbardziej chwalebne uważa pisanie ich samemu.

Jorge Luis Borges skontrowałby zaś, że miarą wartości człowieka nie jest ilość napisanych, ale przeczytanych książek. On, wielki poeta biblioteki, przez wiele lat dyrektor Biblioteki Narodowej w Buenos Aires, pisał, że wszystkie książki - mimo że pięknie się różnią - zbudowane są z kropek, przecinków i tych samych liter. Fascynowała go totalność biblioteki: „jej szafy rejestrują wszelkie możliwe kombinacje tych dwudziestu kilku symboli ortograficznych (...). to jest wszystko to, co można wyrazić: we wszystkich językach".

Znajdzie się tam zatem, jak chce Umberto Eco, nawet wariant najdziwniejszego języka w dialekcie - dajmy na to - guarani z fleksją arabskiego klasycznego. Nieograniczona i periodyczna biblioteka Argentyńczyka może się przecież kojarzyć z klasztorną bibliotekę z Imienia róży Umberta Eco.

Na wstępie miejscami ironicznego i zabawnego eseju O bibliotece Eco cytuje właśnie obszerny fragment Biblioteki Babel Borgesa. Ta majacząca biblioteka mieści przykłady wariantów z nieograniczonym powtórzeniem. Powstała na obraz i podobieństwo wszechświata. Od tej czystej idei biblioteki przechodzi Eco do opisu księgozbiorów czytelni Asurbanipala w Niniwie, Polikratesa w Samos, Biblioteki Aleksandryjskiej, znajdującej się w neogotyckim klasztorze Yale Library i nowej biblioteki w Toronto, arcydzieła współczesnej sztuki architektonicznej. Wskazuje na dwa wykluczające się założenia biblioteki. Z jednej strony winna udostępniać książki, z drugiej jednak - chronić je. Radzi kpiarsko, jak mitygować zapędy czytelników.

Antyhumanistyczna biblioteka nie pozwoli na czytanie dwóch książek jednocześnie, podsuwa Eco szachrajski pomysł, by wydłużać czas zamówienia, nie pozwolić na wykonywanie fotokopii - opisuje przy okazji zjawisko neurozy fotokopii. Tyle z aporii bibliotecznych. Dla równowagi wyjawia tajemnice czytelniczych epifanii - odkrywania książek, których istnienia się nie podejrzewało.

 

Umberto Eco, O bibliotece, przeł. A. Szymanowski, Świat książki, Warszawa 2007.
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj