Jeden rok. Dwanaście miesięcy. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni.
To nie książka na leniwe popołudnie.

Dzień po dniu tkana z mozołem opowieść. Fragmenty, z których układa się kronika jednego roku z czyjegoś życia. Historia człowieka, który nie mówi, niedosłyszy i niedowidzi. Jednak to, co jest do opowiedzenia, powoli wyłania się ze skrawków wspomnień, słów i obrazów. Urywki, które są zapisem bolesnego trwania w czasie i przestrzeni, naznaczonego nieprzerwanym cierpieniem.

Dla nieznanego z imienia bohatera, wyrzuconego poza margines społeczeństwa gdzieś na nieokreślonej Równinie, każdy dzień jest walką ze sobą i własną przeszłością, napiętnowaną śmiercią najbliższych, niewyjaśnioną zbrodnią i tajemnicą. Mimo uwięzienia w niesprawnym i schorowanym ciele, wyruszy pewnego dnia w podróż, która umożliwi mu dostrzeżenie tego, co istotne.

Jak wiadomo, latopis to rocznik, zbiór notatek, legend, podań. Dzieje pokiereszowanego przez życie wędrowca są tylko częścią zapisywanej kroniki. Historia społecznego wyrzutka przeplata się z rozważaniami nad Tao i mitologią, cytatami z filozofów i pisarzy, fragmentami wyjętymi z średniowiecznych bestiariów. W zagęszczeniu tych pozornie nieprzystających do siebie elementów wyłaniają się pytania o przeszłość, samotność, wiarę, sens i cel ludzkiej egzystencji.

Z drugiej strony, nagromadzenie pytań i form sprawia, że lektura Latopisu budzi ambiwalentne odczucia. Nie jest to książka, z którą chciałoby się spędzać leniwe popołudnie na plaży albo zabijać czas podróży pociągiem do wakacyjnego kurortu. Momentami wypadałoby nią ze złości cisnąć w kąt, by po chwili podnieść i ruszyć w dalszą wędrówkę. Utwór Turczyńskiego wytrąca czytelnika z codziennego pośpiechu i nastraja do ciszy i skupienia. W związku z tym czyta się go powoli, niemalże z mozołem, jednak z każdą chwilą książka wciąga coraz bardziej, stając się nie tyle powieścią, co wielowarstwowym traktatem filozoficznym o codziennym dociekaniu prawdy istnienia.

Ewa Chwalczyk, FA-art
 

Andrzej Turczyński, Latopis, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2007, s. 320.
 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj