Fragment książki „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”
Wchodzimy na górę, na piętro Barucha. Salon z kuchnią, dwa pokoje. W jednym mieszka kuzyn.
Wydawnictwo Czarne/mat. pr.

Reprodukcja post mortem

 – Pokazywałaś rybki? – pyta Wład Julię.

 – Jakie piękne – mówię, patrząc na pomarańczowe i biało-czerwone rybki pływające w niewielkim oczku wodnym przed domem.

 – Wszystko było piękne: pobraliśmy się, gdy miałam dziewiętnaście lat, kochaliśmy się, urodziły nam się takie piękne dzieci, zbudowaliśmy taki piękny dom, w Izraelu wszystko się pięknie ułożyło.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną