Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Fragmenty książek

Fragment książki „Tęczowe San Francisco. Wspomnienia o moim ojcu”

Wydawnictwo Czarne / mat. pr.
Dopiero jako dorosła osoba poznałam inne dzieci homoseksualnych rodziców.

Tak naprawdę w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wiele dzieci miało homoseksualne matki lub ojców – a czasem oboje rodziców. Bardzo często wychowywali oni dzieci z heteroseksualnymi partnerami, zanim pogodzili się ze swoją orientacją. Albo ujawniali ją i rozwodzili się, by się związać z osobami tej samej płci, albo pozostawali w ukryciu i małżeństwie, nieszczęśliwi lub szukający ukradkowych związków. Pod pewnymi względami miałam szczęście. Tata, choć często rozczarowany swoimi romansami, przynajmniej mógł być sobą, uniknął dezorientacji i nienawiści do samego siebie, która dotykała wielu ukrytych gejów.

Dopiero jako dorosła osoba poznałam inne dzieci homoseksualnych rodziców. I z tymi „dziećmi queer”, jak niektóre z nich się nazywały, czułam się związana, szczególnie jeśli chodzi o to dziwaczne uczucie, coś w rodzaju samotności, ale bliższe izolacji. W pierwszych dekadach po Stonewall nasi rodzice nie mieli jak nawiązać kontaktu, określić swojej tożsamości i miejsca, do którego należeliśmy. Nie istniał „rodzinny tydzień” w Provincetown, nie było zdeklarowanych homoseksualnych celebrytów jak Ellen DeGeneres czy Dan Savage, w telewizji nie pokazywano Współczesnej rodziny. W książkach i na ekranach nie przedstawiano podobnych rodzin. Uważaliśmy się za żyjących poza społeczeństwem, odciętych od „normalności”. Jako dzieci często funkcjonowaliśmy w stanie niepewności, trochę zbyt homo dla hetero i nieco zbyt hetero dla świata gejów.

Dorastanie dziecka wychowywanego przez homoseksualnego rodzica w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych oznaczało życie w otoczeniu tajemnic.

Polityka 38.2015 (3027) z dnia 15.09.2015; Kultura; s. ${issuePage}
Reklama