Jarre lubi rekordy

Jean Michel Jarre jest uznawany za pierwszego europejskiego artystę eksportowego z kręgu muzyki elektronicznej. Wprawdzie najlepszy okres swojej twórczości ma już za sobą, jednak nadal przyciąga tłumy.

Francuz wydaje się bardzo przejęty symboliczną wymową tegorocznych obchodów. Dokładnie zna historię Solidarności i Sierpnia, przy każdej okazji daje wyraz swojej dumie, że to właśnie do niego zwrócono się o zagranie koncertu, za który – na własne życzenie – nie weźmie jakiegokolwiek honorarium. Artysta przygotował premierową kompozycję, nazwaną roboczo „Suita Gdańska”, która zawiera fragmenty „Murów” Jacka Kaczmarskiego (tak naprawdę Kaczmarskiego są jedynie słowa, muzykę skomponował Hiszpan Lluis Llach).

Koncert w Gdańsku ma kosztować ok. 1,5 mln euro, plus nakłady na przygotowanie samej stoczni do tak dużej imprezy. Francuz przywiezie ze sobą sprzęt mieszczący się w 25 ciężarówkach oraz własną ekipę 16 operatorów kamer. Z Jarre’em przyjedzie też jego zespół, a towarzyszyć mu będzie również gdańska Orkiestra Symfoniczna i 30-osobowy chór. Francuz uwielbia monumentalne spektakle – grę światła i muzyki, wielkie utwory i aranżacje. W końcu to on wyciągnął elektronikę z panującego trzy dekady temu minimalizmu.

Jarre cztery razy trafił do księgi rekordów Guinnessa – za każdym razem chodziło o wielkość widowni na jednym koncercie (1 mln w Paryżu, 1,3 mln w Houston, potem drugie podejście do Paryża – 2,5 mln i wreszcie 3,5 mln widzów w Moskwie). W Gdańsku organizatorzy planują oczywiście mniejszą widownię – ok. 120 tys., co i tak będzie największym koncertem w Polsce od czasu występu Michaela Jacksona na warszawskim lotnisku Bemowo.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj