Recenzja płyty: Slash, „World on Fire”

Jedzie pociąg z daleka
Kompozycje spełniają wszystkie wymagania metalowej stylistyki, brzmienie wyborne, gitarowe popisy Slasha na wysokim poziomie.
materiały prasowe

Zaczyna się obiecująco. Tytułowy „World on Fire” od razu porywa energią, rasowymi riffami Slasha i lekko histerycznym wokalem Mylesa Kennedy’ego. W następnym utworze „Shadow Life” – znowu dynamiczny wokal i dobre solówki gitary. A potem jeszcze 15 piosenek, głośnych i rytmicznych jak wagony rozpędzonego pociągu. Nowy album Slasha, zrealizowany z udziałem znanego z Alter Bridge wokalisty Mylesa Kennedy’ego i zespołu (a właściwie sekcji) The Conspirators, przytłacza sam siebie. Muzyce i jej wykonaniu nie można niczego zarzucić. Kompozycje spełniają wszystkie wymagania metalowej stylistyki, brzmienie wyborne, gitarowe popisy Slasha na wysokim poziomie.

 

Slash, World on Fire, Warner

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną