Free bez free
Dobra kondycja artysty nie wzięła się znikąd.

Paul Rodgers to następny, obok José Feliciano, weteran goszczący w tej rubryce. On też wydał ostatnio nową płytę z siedemnastoma utworami, ale po pierwsze – live, czyli nagraną na żywo, po drugie – z repertuarem opartym na dawnych sukcesach, głównie odnoszonych z zespołem Free. Również i tu, wbrew pozorom, nie mamy do czynienia jedynie z odgrzewanymi kotlecikami. Rodgers, w doskonałej formie wokalnej, pokazuje jak powinno się wykonywać porządnego blues-rocka, a rozgrzana publiczność ochoczo mu wtóruje, np. w klasycznym „All Right Now”.

Wystarczy spojrzeć na okładkę płyty, by się zorientować, że dobra kondycja artysty nie wzięła się znikąd. Rodgers najwyraźniej dba nie tylko o głos: hantelki i sprężyny też muszą być regularnie w robocie. Tylko pozazdrościć i podziwiać. A ponad wszystko słuchać.

Paul Rodgers, Live In Glasgow, Eagle 2007 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj