Recenzja płyty: Pensao listopad, Concerto dentrum
Polsko-portugalski listopad
Z Myspace'a do wytwórni płytowej

Muzyka portugalska, może z pominięciem fado, jest co najmniej słabo znana w Polsce. Podobnie polska muzyka w Portugalii. Ale - jak się okazuje - nie oznacza to, że te peryferyjne miejsca na mapie kultury są od siebie całkowicie oddzielone. Dziś bardziej niż kiedykolwiek ludzie podróżują, poznają się, migrują, chcą poznawać egzotyczne kraje. Za pomocą Internetu można dotrzeć dotrzeć do tego, co "klei" w swoim komputerze człowiek w małej miejscowości w odległym zakątku świata, zaprosić go do współpracy, a nawet wydać mu płytę.

Taka mniej więcej historia przydarzyła się polsko-portugalskiemu trio Pensão listopad. W jego skład wchodzi Portugalczyk Joao Teixeira de Sousa oraz Polacy: Kamil Radek i Kasia Wrona. Tworzą hybrydalną muzykę, na którą składa się wiele mniej lub bardziej nowoczesnych wpływów, dominuje jednak portugalski folk i muzyka improwizowana. Oni sami wspominają także o klasyce, rytmice spod znaku elektroniki Autechre i Aphex Twin oraz o polskim folklorze. Wszystko się zgadza, choć ten ostatni wpływ jest zgoła zagadkowy. Ale jeśli potraktować go jako melancholijne nastroje oraz pewną transowość, znajdziemy wspólny mianownik, nadający spójność i urok tej dość tradycyjnej w formie, ale pomysłowej i zróżnicowanej stylistycznie płycie (pojawia się nawet soulowy śpiew). Ta ostatnia cecha sprawia, że odbiór, pomimo dominacji zanurzonej w ciepłej atmosferze melancholii, nie jest monotonny. Album jest interesująco zinstrumentalizowany (gitara akustyczna, wiolonczela, perkusja, akordeon, śpiew, a także tongue drums i sansula), ma łagodne brzmienie. Nie brakuje mu jednak temperamentu, objawiającego się choćby w miejscami intensywnym rytmie, w tych udramatyzowanych partiach i w radosnych momentach.

Jak sugeruje nazwa zespołu, w ich muzyce chodzi o to przyjemne ciepło, które odczuwamy, kiedy w listopadzie siedzimy w hotelu, czy to w Porto, czy we Wrocławiu, a za oknem zimno, pada i do domu daleko. To, że płyta jest symptomem naszej nomadycznej epoki, nie kłóci się przyjemnością, jaką przynosi jej słuchanie. A to chyba dobry znak czasu. Płytę wydało lizbońskie wydawnictwo Merzbau Records. Jego szef wytropił grupę przez Myspace'a. Kiedy zaprosił Joao Teixeira de Souse na rozmowę, ten uświadomił mu, że obecnie mieszka 3000 kilometrów od Portugalii.

 
Pensão listopad, Concerto dentrum, Merzbau Records/Rockers Publishing 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj