Zgoda jak papierowy samolocik
Wady Polaków nie zmieniły się od czasów Fredry, czego dowodem perypetie koalicji PO–PiS – zagrzmiał po premierze wystawianej na jubileusz 130-lecia poznańskiego Teatru Polskiego „Zemsty” jeden z przemawiających „na okoliczność” oficjeli.

Czy jednak dla tej konstatacji (i panującej ostatnio mody na odkopywanie przodków) warto sięgać po ramotę pradziadka Fredry? Bo wyreżyserowana przez Piotra Cieplaka sztuka mimo zabiegów reanimacyjnych pozostaje martwa. Jeśli o tej „Zemście” w ogóle warto wspominać, to właśnie ze względu na scenę finałową.

Reżyser nie wziął deklaracji zgody między Cześnikiem i Rejentem na poważnie. Już reklamujący spektakl plakat przedstawia dłoń o palcach porosłych kolcami jak kaktus, na scenie zaś tekst o zgodzie recytuje w manierze katarynkowej grupa aktorów ustawiona jak do pamiątkowej fotografii.

Cieplak nie byłby jednak sobą, gdyby nie dał nam choć cienia nadziei. Tu jest ona pokładana w widzach, w stronę których Papkin wysyła zawieszony na lince samolocik z papieru – gołąbek pokoju XXI w. Wszystko w naszych rękach. 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj