szukaj
Codzienne piekiełko
Niby wszystko w 'Daily Soup' jest jak należy.

Po sukcesie debiutanckiej „Podróży do Buenos Aires” Amanita Muskaria, czyli siostry Monika i Gabriela Muskała, wzięły na warsztat tzw. zwyczajną współczesną rodzinę.

Wystawiona w Teatrze Narodowym „Daily Soup” to zapis codziennej egzystencji trzech pokoleń: żyjącej wspomnieniami babci (Danuta Szaflarska), znerwicowanej kury domowej (Halina Skoczyńska), warczącego znad gazety ojca (Janusz Gajos) i zahukanej córki (Anna Grycewicz). Nie ma tu popularnych patologii, ale są złe emocje, niekończące się wzajemne żale i przemycane między wierszami aluzje, za którymi oczywiście stoi głęboko skrywana rodzinna tajemnica.

Niby wszystko w „Daily Soup” jest jak należy: garść (celnych) obserwacji obyczajowych, świetnie podsłuchany język, służący za budulec do żywych dialogów. Problem w tym, że wszystkie te rodzinne piekiełka w lepszym (dramaty Ibsena czy Marka Koterskiego) bądź gorszym (większość współczesnej produkcji dramatycznej) wydaniu już tysiąc razy widzieliśmy. Zaś dodany od siebie wątek psychologiczny – dziedziczonej genetycznie traumy: matka w dzieciństwie nie dopilnowała zostawionego pod jej opieką młodszego brata, który wypadł przez okno, i nie tylko nigdy nie uporała się z poczuciem winy, ale nawet przekazała je córce, śniącej, że miała brata – choć wzięty z książek psychologicznych, poprowadzony jest w sposób mało przekonujący. W czym zresztą sporo winy reżyserki Małgorzaty Bogajewskiej, której praca tym razem polegała zdaje się na ustawieniu wyjść i zejść aktorów ze sceny.

   

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj