Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Po prostu pobyć

Jeszcze w latach 80. część europejskich psychologów i psychiatrów przestrzegała, że medytacja to nie droga dla Europejczyka. Jeszcze w latach 80. część europejskich psychologów i psychiatrów przestrzegała, że medytacja to nie droga dla Europejczyka. Dimitri Vervitsiotis / Getty Images/Flash Press Media
Po co, jak i czy w ogóle medytować

Mnisi w buddyjskich klasztorach Katmandu mówią zwykle tym Westernersom – ludziom Zachodu, którzy zjawiają się u bram brudni i w łachmanach, żeby się jednak trochę ogarnęli. Żeby nie ubierali się tak brzydko. Westernersi sądzą, że wraz z zachodnim tempem, z tym wyścigiem szczurów i tak dalej, powinni porzucić doczesność. W tym ciuchy. A mnisi im na to, że szkoda życia.

Przyczyna

Jesteśmy niedopasowani do współczesnego tempa. Począwszy od biologii. Od naszych systemów zarządzania hormonami. Reakcja na stres przebiega u człowieka tak, jak u wszystkich innych zwierząt: alarm i cała energia w mięśnie, tymczasem reszta podsystemów musi czekać na lepsze czasy. Jednak zwierzęta uwalniają się spod działania stresu zaraz po ustaniu bezpośredniego zagrożenia, tymczasem ludzie – nie. Nasze organizmy nie rozróżniają stresu spowodowanego zagrożeniem życia od obciążeń innego rodzaju. Np. związanych z koniecznością przygotowania czegoś do pracy na rano.

Co więcej, człowiek jest jedynym bodaj zwierzęciem doświadczającym reakcji stresowej jedynie pod wpływem własnych myśli. Zagrożeń wyobrażonych. Psychologowie alarmują od lat, że ciała mieszkańców Zachodu są przeeksploatowane.

Swoje dokłada technologia oraz ekonomia. Zdaniem naukowców, takie wynalazki jak telefon, samochód czy Internet w 10 lat zabrały nam z doby ok. godziny, którą trzeba jakoś nadrobić. A w tle jest jeszcze tzw. ekonomizacja procesów produkcyjnych: każda minuta człowieka oddającego się pracy ma być wydajna z perspektywy przedsiębiorstwa. Czasu, by spojrzeć za okno, brak. Zmieniają się relacje. Z firmy odchodzi się, spakowawszy się w kartonik pod czujnym okiem ochrony i przy spuszczonym wzroku wieloletnich współpracowników.

Kultura, rozumiana jako sposób organizacji życia społecznego, obyczajowość, może człowieka osłaniać, pomagać – a nasza nie pomaga.

Sztuka Życia „Sztuka Życia” (100006) z dnia 23.04.2012; Sztuka relaksu; s. 90
Reklama