5 stycznia 1975 r. w nielegalnie zajętym pustostanie przy Drummond Street 164 w Londynie odnaleziono wychudzone ciało Amerykanina George’a Price’a. Lekarze i policjanci nie mieli wątpliwości – popełnił samobójstwo, przecinając krawieckimi nożyczkami tętnicę szyjną. Kim był? Łatwiej wskazać, jakich aktywności się nie imał, niż wyliczyć, czym się zajmował w trakcie swojego 53-letniego życia – był m.in. informatykiem, genetykiem, chemikiem, pisarzem, dziennikarzem, biblistą i wynalazcą. Ale ostatnie lata spędził z londyńskimi bezdomnymi, gdyż zapragnął naśladować Chrystusa – poświęcić się bez wytchnienia biednym i odrzuconym oraz oddać im wszystko, co posiadał.
Miał za sobą burzliwą karierę w świecie naukowym, zajmując się m.in. teorią ewolucji. Okazał się jednym z nielicznych ludzi, potrafiących zrozumieć trudne teoretyczne prace współczesnych mu uczonych, uznawanych za najwybitniejsze umysły w tej dziedzinie – brytyjskich biologów Williama D. Hamiltona oraz Johna Maynarda Smitha. Rozwinął ich koncepcje i doszedł do konkluzji wprawiających w podziw i zdumienie. Hamilton, który zaprzyjaźnił się z Price’em, uważał go za znacznie wybitniejszego myśliciela od siebie. Amerykanin wyprowadził bowiem wzór matematyczny, który uznawany jest za najlepiej opisujący ewolucję biologiczną i porównywany do słynnego E=mc2 Einsteina. Dzięki niemu Price wykazał również, że miłość bliźniego może być zwyczajnym produktem gry ślepych sił natury, a nie boskim czy filozoficznym nakazem.
Czy ta smutna konkluzja doprowadziła go do tragicznego końca? Czy Price chciał swoim życiem zaprzeczyć temu, co sam odkrył?