Wojny przeglądarek – jak Chrome opanował (prawie) cały świat
20 lat temu zadebiutował przełomowy Netscape Navigator, a 10 lat temu poznaliśmy niezależną przeglądarkę Mozilla Firefox. Po tej pierwszej nie ma dziś śladu. Druga uległa młodszemu konkurentowi.
Najpopularniejsze przeglądarki w poszczególnych krajach świata
Statcounter/Wikipedia

Najpopularniejsze przeglądarki w poszczególnych krajach świata

(powiększ obrazek)

W październiku 1994 roku Internet otworzył się na zwykłych ludzi dzięki premierze przeglądarki Netscape Navigator. Surowa sieć zamieszkiwana głównie przez informatyków i naukowców zaczęła się zmieniać w barwny świat wirtualny, który z roku na rok coraz bardziej odwracał nasz wzrok od tego realnego.

Dziesięć lat później, w listopadzie 2004 roku, fundacja Mozilla zaprezentowała przeglądarkę open-source o nazwie Firefox. Błyskawicznie zdobyła ona sympatię użytkowników sieci poszukujących programu szybkiego, niezawodnego, elastycznego, a ponadto będącego owocem współpracy internautów. Innymi słowy: przeciwieństwa dominującej wówczas przeglądarki Internet Explorer firmy Microsoft. Tylko w ciągu pierwszego roku ściągnęło ją 100 milionów osób.

Trzeci wielki przełom w słynnej wojnie przeglądarek przyniosło przystąpienie do wyścigu koncernu Google. Przygotowana przez niego przeglądarka Chrome okazała się godną konkurentką Firefoksa, a dzięki potężnemu wsparciu promocyjnemu w ciągu czterech lat awansowała z pozycji beniaminka na czoło stawki w większości krajów świata. Gdzie Chrome zyskiwał, tam oczywiście tracili konkurenci:

Popularność poszczególnych przeglądarek
Statcounter/•

Popularność poszczególnych przeglądarek

Według różnych szacunków z przeglądarki Chrome na świecie korzysta obecnie od 38–48 proc. internautów. O drugie miejsce konkurują Internet Explorer (19–23 proc.) oraz Firefox (17–20 proc.). Na dalszych miejscach plasują się Safari firmy Apple (około 5 proc.) oraz najdłużej obecna na rynku, bo już prawie dwudziestoletnia Opera (korzysta z niej 1–2 proc. internautów).

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Polsce. Według firmy Gemius w październiku z przeglądarki Google korzystało 33,5 proc. usieciowionych Polaków, a z Firefoksa – 31,2 proc. Na trzecim miejscu znalazł się Internet Explorer z 15 proc. fanów, a na Operę zdecydowało się prawie 6 proc. internautów. 

Większą przewagę przeglądarce Google daje ceniona irlandzka agencja StatCounter:

Popularność przeglądarek internetowych w Polsce, listopad 2014
Statcounter/•

Popularność przeglądarek internetowych w Polsce, listopad 2014

Jeszcze do niedawna Polska – obok Niemiec czy Austrii – należała do krajów, w których Firefox pozostawał ulubioną przeglądarką. Na zachód od Renu dosyć długo przed marginalizacją bronił się zaś Internet Explorer. Obecnie jedyną ostoją Firefoksa w Europie są Niemcy, co można tłumaczyć m.in. niechęcią naszych sąsiadów do dominacji Google i prowadzonej przez niego inwigilacji. Natomiast w Japonii wielu użytkowników wciąż pozostaje wiernych przeglądarce Internet Explorer.

Obywatele większości krajów świata najwyraźniej uznali jednak, że integracja usług Google – przeglądarki z wyszukiwarką, pocztą czy systemem operacyjnym Android – stanowi raczej korzyść niż zagrożenie. Pozycję lidera Firefox zachował tylko w nielicznych krajach, poza wspomnianymi Niemcami – na Kubie, w Iranie, Indonezji, Bangladeszu czy na Madagaskarze.

Tylko w dwóch krajach świata szerzej rozpowszechniła się przeglądarka UC Browser, której debiut o kilka miesięcy wyprzedził start Firefoksa. Ale ponieważ krajami tymi są Indie i Chiny, to z przeglądarki tej korzysta około pół miliarda osób – czyli mniej więcej co szósty internauta.

A jak wytłumaczyć to, że spośród wszystkich kontynentów przed dominacją Google wciąż broni się Afryka? Wynika to z faktu, że większość krajów afrykańskich niejako przeskoczyło etap internetu przewodowego – podobnie jak telefonii stacjonarnej – wkraczając od razu do rzeczywistości mobilnej. Dostęp do stałego łącza ma na tym kontynencie zaledwie 0,3 proc. mieszkańców. Gwałtownie rośnie za to liczba użytkowników telefonów komórkowych:

Źródło: Bank Światowy

Źródło: Bank Światowy

Telefon od razu stał się w Afryce również podstawowym narzędziem surfowania po sieci. Jej mieszkańcy ściągają obecnie pięciokrotnie więcej danych mobilnych niż jeszcze przed trzema laty. Ich ulubioną przeglądarką jest zaś Opera Mini, która kompresuje pobierane dane do zaledwie 10 proc. oryginalnego rozmiaru. Znakomicie sprawdza się więc tam, gdzie sygnał komórkowy jest słaby, a ceny ściąganych megabajtów – wysokie.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj