Centrum pomocowe CPP w Wielkiej Brytanii informowało jeszcze w 2010 roku, że mieszkańcy Wysp zgubili przez pięć lat blisko 9 mln portfeli. Do właścicieli wróciła ledwie ćwierć. I choć trzy piąte Brytyjczyków deklaruje, że zgłosiłoby się na policję i oddało, co znalezione, w rzeczywistości na taki gest stać tylko jednego na pięciu znalazców.
Brytyjczyk ma przy sobie ok. 85 funtów w gotówce i 7 tys. funtów na kartach kredytowych. 9 mln zagubionych portfeli to zatem strata 765 milionów funtów.
CPP przeprowadziło badawczą obserwację – porzuciło 20 portfeli (o zawartości: 10 funtów, zdjęcia, znaczki, karty biznesowe, bilety) w środkach transportu, muzeach, kafejkach albo wprost na ulicach pięciu miast (czterech brytyjskich i jednym w Szkocji). Wróciło dwa na dziesięć. Ale nawet ci uczciwsi przed zwróceniem portfela pobrali z niego część pieniędzy.
Podobne badanie – ale na szerszą skalę – przeprowadzili niedawno reporterzy magazynu „Reader’s Digest”. W 16 miastach świata – m.in. w Warszawie – porzucono po 12 portfeli. W środku: 50 dol., zdjęcia, ale też dane osobiste (numer telefonu, aktualny adres, nazwisko właściciela – dostosowane do kraju, w którym portfel został podłożony). A oto wyniki:
Miasta oznaczone na zielono to te najuczciwsze. Potwierdziła się obiegowa opinia na temat fińskiej uczciwości – w Helsinkach tylko jeden portfel nie wrócił do właściciela. „Finowie są z natury uczciwi, to dla nas typowe. Tworzymy małą, cichą i solidarną społeczność – wyznała 27-letnia Lasse Luomakoski, jedna z osób, które portfel zwróciły. – Mamy niewielki kłopot z korupcją, nie zdarza nam się nawet przejeżdżać na czerwonym świetle”.