Doping w rosyjskiej lekkoatletyce to zjawisko systemowe. Wspierane przez państwo
Zadżumieni
Po raporcie Światowej Agencji Antydopingowej groźba wykluczenia rosyjskich lekkoatletów z przyszłorocznych igrzysk w Rio jest realna.
Jon Connell/Flickr CC by 2.0

Odruch przyzwoitości nakazywałby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, ale 350-stronicowy raport, owoc śledztwa, do którego Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) została zachęcona dociekliwością reporterów niemieckiej telewizji publicznej, nie pozostawia złudzeń.

Tuczenie na sterydach i innych produktach sportowej farmakologii było w rosyjskiej lekkiej atletyce na porządku dziennym. To nie był koks załatwiany pokątnie, przemycany, nie trzeba było wyrafinowanych pomysłów na zacieranie dowodów, bo nad hodowlą lekkoatletycznych brojlerów czuwała władza. Kto nie zamierzał podpisywać paktu, był postrzegany jak odmieniec i wyrzucany poza system. Innymi słowy – sam status reprezentanta Rosji w dowolnej lekkoatletycznej konkurencji to domniemanie winy.

WADA jednoznacznie zasugerowała, że należałoby teraz potraktować rosyjską lekkoatletykę jak obszar zadżumiony i w ramach kwarantanny odciąć tamtejszych sportowców od świata na igrzyskach w Rio. To kara, ale i prewencja, żeby w Rio nie topić w wątpliwościach każdego rosyjskiego medalu. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie rosyjscy lekkoatleci zdobyli 19 medali (w tym 8 złotych), w klasyfikacji medalowej ustępując tylko Amerykanom.

Z raportu wynika, że Światowa Federacja Lekkoatletyczna (IAAF) dopuściła do startu dziecięciu zawodników mimo podejrzanych danych w ich paszportach biologicznych, a pięć rosyjskich medalistek w biegach średnich powinno się zdyskwalifikować dożywotnio.

Póki co WADA nie odniosła się w swym raporcie do wątków kompromitujących IAAF oraz jej poprzedniego szefa, Lamine Diacka (zarzuca mu się m.in. tuszowanie dopingu oraz wymuszanie łapówek na przyłapanych – w zamian za milczenie). Ale odzew ma być – jak tylko policja, prowadząca śledztwo w tej sprawie, da zielone światło. A wtedy z szafy mogą wypaść kolejne trupy.

Najciekawsze pytanie związane z raportem WADA brzmi: czy Rosjanie szli na skróty, bo uznali, że to pewniejsza metoda na medalowe żniwa niż morderczy trening? A może po prostu dołączyli do dopingowego wyścigu zbrojeń, bo nie ma dziś innego sposobu na budowanie sportowych kolosów. Tylko jedni robią to bezczelnie i w poczuciu bezkarności, a inni w białych rękawiczkach.

Dziś już jest pewne, że ciche przyzwolenie IAAF na doping wywołało pokusę, że sportowego piekła nie ma. Teraz zobaczymy, jakie będą pomysły na czyściec.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj