Pofilozofuj z Jarkiem Makowskim. Lekcja pierwsza: Myślenie
Lekcja pierwsza: Myślenie
Czym jest rzetelne myślenie? To rodzaj duchowej siły, dzięki której człowiek uwalnia się od złudzeń.
.
KŻ/Polityka

.

.
KŻ/Polityka

.

To jedna z najlepszych rzeczy, jaka może się dzisiaj przytrafić polskiej edukacji: filozofia wraca do szkół. Cieszy to tym bardziej, że trudno zliczyć, ile to razy w ostatnim czasie zapraszano nas na pogrzeb filozofii. Jeśli więc jesteś człowiekiem młodym, nie chcesz myśleć sztampowo i powtarzać utartych opinii, ale chcesz rozumieć świat w jego całej złożoności – musisz to zrobić. Podejmijmy razem tę intrygującą przygodę, jaka wiąże się z poznawaniem filozofii.

LEKCJA PIERWSZE: MYŚLENIE

1.

Któż z nas, Drodzy Przyjaciele, nie lubi prowokować. Zwłaszcza intelektualnie. Ale prowokacja prowokacji nierówna. A już na pewno na gruncie intelektualnym. Tu szybko można otrzeć się o śmieszność albo banał. Jednak w żadnym razie nawet się do niej nie zbliżył Martin Heidegger, niemiecki filozof, który w połowie XX wieku rzucił rękawicę całej zachodniej myśli. Otóż Heidegger stwierdził: „najbardziej do myślenia daje to, że jeszcze nie zaczęliśmy myśleć”!

Tak, już widzę złość na Waszych, Drodzy Czytelnicy, twarzach. Już słyszę ten chór oburzonych: jak to nie myślimy? A kto, jeśli nie człowiek, który nazwał siebie homo sapiens, stworzył naukę? Kto, jeśli nie człowiek, stworzył wielką technikę? Kto tworzy cudowne leki? Kto, jeśli nie my, ludzie, w sposób racjonalny organizuje nasze codzienne życie? Jak zatem można mówić, nie narażając się na śmieszność, że jeszcze nie zaczęliśmy myśleć?

2.

Tyle że Heidegger, stary filozof ze Schwarzwaldu, nie dał zbić się z tropu. To jedno jego zdanie wciąż nie pozwala nam na spokojny sens. W sukurs Heideggerowi przychodzi też ks. Józef Tischner, który czyni – idąc jego tropem – różnicę między nauką a myśleniem. Bo nauka, wbrew pozorom, wcale nie myśli. Ona tylko kombinuje i kalkuluje. A to jeszcze nie jest myślenie. 

Pisze Tischner: „nauka chce panować nad przyrodą – ale czy wie, po co? Chce przedłużać człowiekowi życie – ale czy wie, jaki sens ma życie? Posyła ludzi na księżyc – ale czy umie powiedzieć, co dla człowieka jest rzetelną wartością? Mówimy, że jesteśmy intelektualistami, ale spory, jakie ze sobą prowadzimy, a zwłaszcza sposób ich prowadzenia, dość gruntownie temu przeczą. Na każdym kroku kłuje w oczy bezmyślność świata”.

Czym zatem byłoby rzetelne myślenie? Jest to rodzaj duchowej siły, dzięki której człowiek uwalnia się od złudzeń: złudzenia pozornej wiedzy i fałszywej pewności. Myślenie jest więc ruchem, który zmierza do prawdy. Myślenie ciąży ku prawdzie, tak jak oczy ciążą ku barwom, a uszy ku dźwiękom. Tylko wtedy, gdy człowiek myśli, chce też wiedzieć, jak się rzeczy mają w rzeczywistości. Jednak nieszczęścia, jakie nas otaczają i jakie sami wywołujemy, dowodzą, że prawda nie zawsze jest górą.

3.

Co jest przeciwieństwem prawdy? Oczywiście nieprawda. I człowiek w nią popada, gdy błądzi. Błądzić znaczy zgubić drogę, orientację, trop. Wiemy, że ten, kto – przykładowo – pobłądzi przez nieroztropność w górach, może także zgubić samego siebie. Stąd kluczowe pytanie: co decyduje o tym, że człowiek błądzi?

Ks. Józef Tischner wyróżnia dwa źródła nieprawdy: zmysły i rozum. Przez zmysły przenikają do nas złudzenia, przez rozum przesądy. Kiedy popadamy w złudzenia? Gdy, przykładowo, pod wieczór w płynącej po jeziorze kłodzie drewna widzimy topielca albo idąc nocą przez las, każdy szmer zaczynamy odbierać jako wielki hałas. Złudzenia, w jakie popadamy, budzą lęk. Ten z kolei rodzi nowe złudzenia. Już widać zatem, jak trudno przedrzeć się do prawdy, gdy ulegamy złudzeniom. 

A kiedy popadamy w przesądy? Za nie odpowiedzialny jest rozum, który wydaje sądy i odnosi się do sądów, którzy inni wydali. Tyle że nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich sądów. Nie możemy ich zweryfikować. Niektóre więc przyjmujemy „na wiarę”. Popadamy zatem w przesądy, a nawet, jak twierdzą niektórzy, cały człowiek jest przesądem.

Jeszcze innym rodzajem odchodzenia od prawdy jest kłamstwo. Błądzimy w świecie, co doskonale pokazał francuski filozof Kartezjusz (ten od cogito ergo sum!), w którym panuje zakłamanie. Jakby jakiś zły demon nami zawładnął i nas zwodził. Czym się różni iluzja od kłamstwa? Iluzja rodzi się w samotności, a kłamstwo w tłumie, we wspólnocie. 

4.

Powtórzmy zatem nasze pytanie: co znaczy myśleć? Tischner nie daje prostej, pozytywnej odpowiedzi. Nie mówi, że trzeba zrobić to albo tamto: jeść dużo pestek dyni, bo dobrze wpływają na koncentracje, albo udać się na trzy dni do pustelni, by się wyciszyć i przeżyć iluminację. Podsuwa nam jednak cztery tezy, które nie tyle mówią, czym jest myślenie, ile raczej – czym ono z pewnością nie jest. To swoista filozofia negatywna. Jeżeli będziemy wiedzieć, czym autentyczne myślenie nie jest, to może szybciej dostrzeżemy, czym być powinno. Czym jest!

A więc rzetelne myślenie nie prowadzi do żadnej wiedzy, nie daje żadnej przydatnej do życia mądrości (mądremu wcale nie jest lżej, wręcz przeciwnie!), nie rozwiązuje żadnej zagadki świata, i – co kluczowe – nie daje żadnej siły do działania, raczej powstrzymuje przed działaniem. Myślenie woli niemoc niż przemoc. Jasne, że o każdej z tych tez można by napisać filozoficzny traktat. Ale Tischner podkreśla jedną kluczową rzecz: myśleniu nie zależy na jego owocach.

Ja bym dodał: myślenie jest bezinteresowne. Kiedy rzeczywiście myślisz, to chcesz tylko dociec, jak jest naprawdę, a nie czy odniesiesz sukces lub zarobisz kasę. Dążąc do prawdy, sięgamy po rozmaite środki: doświadczenie, eksperyment, świadectwa innych. Ale wiedzieć, jak jest naprawdę – powiada ostatecznie krakowski filozof – „znaczy pozwolić być temu, co jest. Myślenie pozwala być i dlatego tak ściśle związane jest z miłością”. 

Myślę, więc kocham!

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj