Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Za mało i za dużo

Wzrost płacy minimalnej - kto się cieszy?

Rząd przyjął wstępnie wniosek minister pracy Jolanty Fedak, żeby począwszy od 2012 roku płaca minimalna w Polsce wynosiła 1500 złotych. To wzrost, w stosunku do obecnej o 8,2 proc. Kogo to zadowoli? Pewnie nikogo.

O sprawie będą jeszcze dyskutować – raczej już w czerwcu - związkowcy, przedstawiciele rządu i pracodawcy. Ci ostatni zawsze mówią to samo: jeżeli po podwyżce okaże się, że najgorzej wykształceni i najmniej efektywni pracownicy po prostu nie zarabiają na swoją pensję i ustawowe podatki (w sumie około 3000 złotych) to zamiast lepszego życia będą… zwolnienia. W warmińsko-mazurskim czy na Podlasiu, gdzie płace zawsze były niskie, a wydajność z reguły marna - a także wszędzie indziej, gdzie sytuacja jest podobna - nikt nie będzie chciał dokładać do interesu. Dobre chęci okażą się więc przeciwskuteczne.

Związkowcy uważają, że ta oferta ciągle jest niska. Bardziej radykalni mówią nawet, że głodowa, zwłaszcza przy obecnej, bardzo niepokojącej inflacji. Na 25 maja „Solidarność"  zapowiada pikiety w 16 wojewódzkich miastach. Będzie żądać podwyższenia kryteriów dochodowych upoważniających do świadczeń z pomocy społecznej (minister Fedak już zresztą szykuje odpowiedni projekt, nie wiadomo tylko, czy jak na potrzeby związkowców dość szczodry), obniżenia akcyzy na paliwo, dodatkowych środków na walkę z bezrobociem i właśnie… wyższej płacy minimalnej. To ostatnie nastąpi pewnie zresztą najłatwiej i najszybciej. Dlaczego? Bo sam rząd na tej operacji, czy to jako pracodawca, czy też jako strażnik finansów publicznych, relatywnie mało traci.

Dziś osoby zatrudnione w sektorze publicznym stosunkowo rzadko otrzymują pensje na poziomie płacy minimalnej. Z reguły ich zarobki wystają ponad tę krawędź, więc państwowego pracodawcy ten problem mniej dotyczy. Już ważniejszy jest wpływ płacy minimalnej na rozliczenia w systemie pomocy społecznej. Z jednej bowiem strony, z powodu indeksowania za jej pomocą składek na ubezpieczenia społeczne (np.

Reklama