Polski PKB - coraz słabiej
Hamowanie rozpoczęte
Tym razem prognozy się sprawdziły. Na razie musimy pożegnać się z czteroprocentowym wzrostem. Kolejne kwartały przyniosą zapewne jeszcze gorsze wyniki.

Kryzys w strefie euro, coraz wolniejszy wzrost płac, a w związku z tym oszczędniejsze zakupy, ograniczanie inwestycji w firmach – wiele jest powodów, dla których nasza gospodarka w tym roku już nie będzie się rozwijać tak szybko, jak w ubiegłych dwóch latach. Dane GUS są zgodne z prognozami ekspertów i pokazują, że roczny wzrost PKB, liczony popularniejszą w Polsce metodą (tzw. PKB niewyrównany sezonowo), wynosi 3,5 proc. Kwartał temu ten wskaźnik był na poziomie 4,3 proc.

Gdy porównujemy Polskę z innymi krajami europejskimi, lepiej stosować standardową dla Unii metodą liczenia PKB wyrównanego sezonowego. Według tego kryterium polska gospodarka rośnie nieco szybciej, bo o 3,8 proc. W ciągu samego pierwszego kwartału wartość naszego PKB zwiększyła się o 0,8 proc. Są to wciąż bardzo wyniki na tle całego kontynentu, których wielu może nam tylko pozazdrościć.

Z wciąż niepełnych danych, opublikowanych przez Eurostat wynika, że przez ostatni rok szybciej od Polski rozwijały się w Unii tylko trzy małe republiki bałtyckie. Jednak Litwa, Łotwa i Estonia odreagowują po wyjątkowo brutalnej recesji i nie są dobrym materiałem porównawczym. Państwa bardziej podobne do nas gospodarczo notują słabsze wyniki. Słowacja rośnie o nieco ponad 3 proc., a Czechy i Węgry pogrążone są w recesji.

Spowolnienie w pierwszym kwartale nie jest niestety wypadkiem przy pracy, ale zapowiedzią dłuższego trendu. Prognozy wielu ekspertów, dotyczące kwartału, który właśnie trwa, nie napawają optymizmem. Roczny wzrost PKB spadnie pod koniec czerwca prawdopodobnie do ok. 3 proc. Zagadką pozostaje druga połowa roku. Z jednej strony możemy wciąż liczyć na nasz eksport, wzmacniany dobrymi danymi z Niemiec i słabym złotem. Jednak po Euro 2012 kończyć się będzie wiele inwestycji infrastrukturalnych, a nowych na podobną skalę już nie zaczynamy, bo wyczerpują się unijne fundusze, przewidziane na lata 2007-2013.

Najbardziej niepokoi coraz słabszy wzrost płac, który przestaje już rekompensować inflację. A przecież to właśnie zakupy Polaków były dotąd najmocniejszym silnikiem naszej gospodarki. Ostrożne prognozy zakładają wzrost PKB w całym 2012 roku na poziomie 2,5 proc., optymiści liczą na 3 proc. lub odrobinę więcej. Na razie trudno powiedzieć, kto będzie miał rację.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj