Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Pierwsze poważne ostrzeżenie

Agencja Standard & Poor’s obniżyła Polsce rating. To ostrzeżenie i dowód utraty zaufania

Standard & Poor’s / mat. pr.
PiS osiągnęło sukces, o jakim chyba nawet nie marzyło. W mniej niż kwartał udało mu się doprowadzić do obniżenia ratingu Polski. Zapłacimy za to wszyscy.

Pozycję w świecie finansów buduje się powoli i mozolnie, zwłaszcza jeśli startuje się, jak Polska w 1989 roku, z pozycji bankruta, absolutnego pariasa. A jednak powoli wspinaliśmy się, a nasza ocena wiarygodności kredytowej, popularnie zwana ratingiem, systematycznie się poprawiała. Co ważne, nie zachwiał nią nawet kryzys światowy ani potem ogromne turbulencje w strefie euro. Ba, stawiano nas za wzór rozsądnego gospodarowania pieniądzem, chociaż wcale nie należeliśmy do tych najbrutalniej walczących z deficytem. Dlaczego? Bo czego by nie mówić o poprzedniej ekipie, potrafiła ona zadbać poza Polską o swój PR.

A ten wśród inwestorów jest równie ważny jak twarde liczby. Dzisiejsza decyzja Standard & Poor’s o obniżeniu ratingu Polski (z poziomu A- do BBB+) to tak naprawdę świadectwo utraty zaufania do ludzi rządzących naszym krajem. Bo przecież polska gospodarka wciąż rośnie przyzwoicie, deficyt budżetowy nie wymknął się jeszcze spod kontroli, a rynek pracy ma się nieźle.

Ale S&P uważa, że będzie gorzej, że dobre rzekomo zmiany idą w jak najgorszym kierunku. Zdaniem S&P Polska już nie zasługuje na swoje „A”, na które tyle lat ciężko pracowała. Nie koniec na tym. S&P ostrzega, że możliwe jest w najbliższych miesiącach kolejne pogorszenie ratingu.

Czy już panikować? Złoty stwierdził, że tak. To on okazał się pierwszą ofiarą decyzji S&P – euro kosztuje już prawie 4,50 zł, a dolar 4,10 zł. Na szczęście na razie ratingu nie pogorszyły dwie inne ważne agencje – Moody’s oraz Fitch. Jeśli i one dołączą do S&P, sytuacja stanie się naprawdę poważna.

Dla warszawskiej giełdy pogorszenie ratingu to kolejna hiobowa wieść, ale ten parkiet i tak jest już w agonii.

Reklama